We wrześniu grupa posłów partii Razem oraz Prawa i Sprawiedliwości, zgłosiła do Sejmu projekt ustawy zakładający wprowadzenie darmowych obiadów dla wszystkich uczniów szkół podstawowych. Jak oceniają projekt dyrektorzy szkół w naszej gminie?
Projekt od listopada br. oczekuje na pierwsze czytanie. Zgodnie z jego założeniami, od 1 września 2026 roku każdemu uczniowi szkoły podstawowej miałby przysługiwać jeden bezpłatny, ciepły posiłek dziennie – niezależnie od sytuacji materialnej rodziny.
Projekt nie jest niczym nowym. Analogiczny w 2022 roku złożyli posłowie Lewicy. Nie wyszedł on poza etap prac sejmowych i ostatecznie utknął w sejmowej zamrażarce.
Czy tym razem będzie inaczej?
Aktualnie Prawo oświatowe zobowiązuje szkoły podstawowe do zapewnienia uczniom możliwości zjedzenia jednego gorącego posiłku w ciągu dnia.
W każdej ze szkół w gminie Kołbaskowo rodzice, jeśli chcą, mają możliwość wykupienia obiadów. Z bezpłatnych posiłków korzystają tylko niektóre dzieci. Są to obiady opłacane przez pomoc społeczną.
Autorzy projektu ustawy zakładają realizację programu głównie poprzez szkolne stołówki, podczas gdy 58 proc. szkół podstawowych w Polsce nie posiada własnej infrastruktury gastronomicznej.
W gminie Kołbaskowo stołówkę ma tylko szkoła w Kołbaskowie. Już teraz 280 obiadów wydawanych jest tam na dwie tury. Jak wyglądałaby sytuacja, gdyby trzeba było wydać obiad wszystkim uczniom?
Podobna sytuacja jest w Będargowie.
W naszej jadalni mamy 15 miejsc. Jak i gdzie mielibyśmy zapewnić wszystkim uczniom możliwość spożywania obiadów? Nie jesteśmy na to w żaden sposób przygotowani – mówi Agnieszka Leśniewska, dyrektorka szkoły podstawowej w Będargowie.
W podstawówce w Przecławiu uczy się ponad 800 uczniów. Gdyby projekt ustawy przeszedł, wypełnienie ustawowych założeń byłoby tu niemożliwe, bo szkoła dysponuje jadalnią na 80 miejsc i nie pomieściłaby kilkuset uczniów, nawet w kilku turach.
Gdyby nawet przyjąć, że nie wszyscy rodzice chcieliby skorzystać z darmowych posiłków dla swoich dzieci, to i tak moglibyśmy nie dać rady. Poza tym myślę, że byłoby to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Mamy teraz program, zapewniający dzieciom darmowe mleko i owoce. I co? Bardzo dużo tych produktów musimy wyrzucać – mówi Beata Bitel, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Przecławiu.
Według szacunków przyjętych w projekcie, średni koszt jednego gorącego posiłku wynosi około 8 zł.
Te wyliczenia obejmują wyłącznie tzw. „wsad do kotła”, czyli koszt produktów spożywczych. Nie uwzględniają natomiast pozostałych wydatków. A jest ich sporo i są znaczące. To wynagrodzenia dla personelu, zakup sprzętu kuchennego, koszty energii, wody, środków czystości, utylizacja odpadów – wylicza dyrektorka ZPO w Kołbaskowie Izabela Pisaruk, gdzie działa stołówka szkolna.
Projekt budzi też wiele wątpliwości wśród samorządowców.
Realne koszty wdrożenia takiego programu byłyby znacznie wyższe, niż wskazują autorzy projektu ustawy. Podejrzewam, że przy takim niedoszacowaniu część ciężaru finansowego realizacji programu miałaby być przeniesiona na samorządy. Powinniśmy najpierw uzyskać odpowiedź rządu na pytanie o źródła finansowania nowego projektu, a potem zastanowić się nad tym, czy jest on potrzebny i w ogóle możliwy do zrealizowania – mówi wójt Małgorzata Schwarz.
Choć projekt ustawy został skierowany do pierwszego czytania, jego dalsze losy pozostają niepewne. Skala kosztów, brak pełnego oszacowania wydatków oraz obawy samorządów dotyczące finansowania sprawiają, że propozycja powszechnych bezpłatnych obiadów z dużym prawdopodobieństwem znów wyląduje w sejmowej zamrażarce.

