Rozpoczął się sezon żniw, a wraz z nim ruszyło intensywne zbieranie zbóż i rzepaku. Niestety, dla wielu rolników to nie powód do radości – ceny oferowane w skupach drastycznie spadają, a sprzedaż plonów staje się coraz trudniejsza.
Z początkiem lipca na polach rozpoczęły się żniwa. Rolnicy intensywnie zbierają między innymi jęczmień i rzepak, przygotowując się również do zbiorów pszenicy. To jeden z najbardziej pracowitych okresów w roku, ale w tym sezonie towarzyszy mu duża niepewność i frustracja.
Problemem, który już teraz dotyka wielu gospodarzy, są coraz niższe ceny skupu. Obecnie za tonę jęczmienia oferuje się około 700 złotych, pszenica – choć jeszcze nie trafiła masowo do punktów odbioru – ma prognozowaną stawkę w granicach 840 zł za tonę. Z kolei rzepak wyceniany jest brutto na poziomie 2000 zł za tonę. Dla rolników to zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę rosnące koszty produkcji – od nawozów i paliwa po środki ochrony roślin i wynagrodzenia pracowników sezonowych.
Tymczasem punkty skupu już teraz zaczynają się zapełniać, a ich właściciele mają trudności ze sprzedażą wcześniej nabytych partii zboża. Sytuacja ta prowadzi do zatorów w systemie i jeszcze większej presji na obniżki cen. W efekcie wielu rolników może zmierzyć się z poważnymi problemami finansowymi, nie mogąc pokryć kosztów prowadzenia gospodarstwa.
Dodatkowym wyzwaniem pozostaje brak długofalowej strategii na stabilizację rynku. Brakuje mechanizmów interwencyjnych, które mogłyby łagodzić skutki zawirowań rynkowych. Wielu producentów rolnych apeluje o działania systemowe – zarówno na szczeblu krajowym, jak i unijnym – które pomogłyby im przetrwać trudny okres i planować kolejne sezony z większym spokojem.
W obliczu zbliżających się zbiorów pszenicy i dalszego napływu płodów rolnych do punktów skupu, sytuacja może jeszcze się pogorszyć. Rolnicy z niepokojem spoglądają w przyszłość, licząc na jakiekolwiek sygnały poprawy i realne wsparcie dla sektora, który pozostaje jednym z fundamentów krajowej gospodarki.

