Strona Kołbaskowo.eu używa plików cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie.

  • Gmina
  • Będargowo - wieś, w której przed wojną skrył się polski morderca

Będargowo - wieś, w której przed wojną skrył się polski morderca

Na pierwszy rzut oka Będargowo to spokojna, niewielka wieś w gminie Kołbaskowo. Jednak gdy zajrzeć do dawnych dokumentów i kronik, okazuje się, że to miejsce ma historię znacznie bogatszą, niż mogłoby się wydawać. Od średniowiecznych łacińskich zapisków, przez wojenne podstępy, po mroczną historię kryminalną z lat 30. XX wieku.

Niniejszy tekst powstał na podstawie materiałów opublikowanych na portalu „Szczecin znany i historyczny” – miejscu, w którym znaleźć można liczne, rzetelnie opracowane ciekawostki i artykuły poświęcone historii Szczecina oraz Pomorza Zachodniego. Portal prezentuje także bogate materiały dotyczące miejscowości gminy Kołbaskowo. W tym przypadku punktem wyjścia był artykuł „Będargowo, dawne Mandelkow – historia wsi” autorstwa Pawła Ziątka.


Wieś o dwóch imionach


Najstarsze wzmianki o Będargowie sięgają początku XIII wieku. To jedna z najstarszych miejscowości w regionie. W średniowiecznych dokumentach pojawia się ono początkowo jako Bandargowe. W 1233 roku zapisano znamienne zdanie: „Bandargowe modo dicitur Mandelkow” – czyli „Bandargowe, które teraz nazywa się Mandelkow”. Zatem nastąpiła zmiana nazwy wsi. Od 1237 roku w źródłach dominuje już nazwa Mandelkow (Mandelkow było popularnym niemieckim nazwiskiem).


Dym, ogień i wojna


W XVII wieku Będargowo było sporą osadą. W 1631 roku istniało tu 56 gospodarstw rolnych oraz 35 mniejszych. Jak czytamy w artykule: „W czasach szwedzkich – XVII wiek – w przedwojennej kronice miasta Szczecin wspomina się, że wiele wsi na zachód, w tym Będargowo, sztucznie podpalono, by wywołać zamieszanie wśród Szwedów. Wiatr wiał wtedy tak mocno, że dym i płomienie wdzierały się nawet pod Szczecin.”


Zaginiona osada i ślad po sadzie


Mało kto dziś pamięta, że do Będargowa należała niewielka osada o nazwie Gülkow (polska nazwa Gołkowo). Wspominana w XIX wieku, widniała na mapach aż do II wojny światowej. Leżała między Bobolinem a Będargowem, przy polnej drodze. Dziś pozostał po niej jedynie lekko bagnisty teren i stare drzewa owocowe – ostatni ślad dawnego sadu.


Wieś tętniąca życiem


W połowie XIX wieku Mandelkow było dobrze zorganizowaną osadą. Jak napisał Paweł Ziatek: „We wsi działało 15 dzierżawionych gospodarstw, 4 małe gospodarstwa, kuźnia, karczma, 1 kościół, plebania, dom wdowy po pastorze, szkoła kościelna, 1 przytułek, 34 budynki mieszkalne oraz 68 budynków gospodarczych. Wieś Mandelkow w Kreis Randow (Będargowo) zamieszkiwało wówczas (na dzień 1 stycznia 1862 roku) 342 mieszkańców w 57 rodzinach, w tym 27 robotników dniówkowych, stał młyn koźlak, żył 1 krawiec, 1 szewc, 2 tkaczy, 1 kowal, 1 kołodziej (bez czeladników), działały 2 sklepy spożywcze i mieszkał 1 karczmarz. Berghaus wymienił, że we wsi działała w połowie XIX wieku piaskarnia, a ziemia była albo piaszczysta i gliniasta o średnich zbiorach, albo ciężka i czarna, dającą dobre ziarno w suchą wiosenną pogodę. W trójpolówce uprawiano żyto i pszenicę oraz sporadycznie tytoń”. Dodajmy, że w gospodarstwach było 50 koni, 150 kóz, 750 owiec i 110 świń.


Numery domów i młyn


W latach 30. XX wieku wprowadzono numerację domów. „Wieś znalazła się w szczecińskich księgach adresowych z okresu II wojny światowej. Należy pamiętać, że numeracja może się różnić od dzisiejszej. Numeracja rozpoczynała się przed wojną od numeru 1 po prawej stronie głównej drogi, a numer 2 po lewej stronie, czyli numeracja była naprzemienna, inna niż dzisiaj. Numer 1 zamieszkiwał robotnik rolny o polskobrzmiącym nazwisku Richard Dąbrowski, a numer 19 stanowił dom pastora, zaś numer 25 był szkołą w posiadaniu miasta Szczecin, w której pracował pan Ernst Siewert. Pod numerem 18 mógł być sklep i piekarnia, a pod numerem 24 mógł być rzeźnik.”


Jednym z najważniejszych punktów Będargowa był młyn, istniejący co najmniej od XIX wieku. Stał w pobliżu drogi na Warnik, po jej lewej stronie.


Polski morderca


Najbardziej sensacyjny epizod w dziejach Będargowa pochodzi z lat 30. XX wieku. Polska prasa szeroko opisywała sprawę Walentego Frankowskiego (jeden z tytułów to „„Walenty Frankowski zawisł na szubienicy” w Gazecie Szamotulskiej z 1932 roku), recydywisty i mordercy, który po ucieczce do Niemiec ukrywał się pod nazwiskiem Erich Frank i mieszkał właśnie w Mandelkow. Zabił niemieckiego żandarma oraz wcześniej strażnika granicznego.


Jak czytamy:


„Zabił niemieckiego żandarma o nazwisku Krüger, następnie strażnika granicznego o nazwisku Jan Gisa (do zbrodni doszło przy zatrzymaniu w celu wylegitymowania na szosie między Tantow a Greifenhagen, dziś Gryfino). Był z zawodu kowalem oraz prawdopodobnie był upośledzony intelektualnie – miał skłonności do sennych zachowań i sprawiał wrażenie stale zdezorientowanego otoczeniem. Miał 32 lata i urodził się 26 lutego 1899 roku we wsi Brzoza w powiecie szamotulskim. Był wielokrotnie karany i ostatecznie zbiegł do Niemiec, zmieniając nazwisko na Erich Frank. Mieszkając w randowskim (obecnie powiat szczeciński) powiecie oraz we wsi Mandelkow (Będargowo). Tu, mimo że miał żonę Pelagię w Polsce, ożenił się raz jeszcze – z Elizą.”

Po schwytaniu został skazany na śmierć. „Wyrok śmierci miał wykonać – po procesie w trybie przyspieszonym – słynny kat Maciejowski.”


Ta historia, choć mroczna, pokazuje, że nawet niewielka wieś potrafi stać się tłem wydarzeń o międzynarodowym rezonansie.

fot. JAD
Ocena 0.00 (0 Głosy)

Pozostałe wiadomości: