Pogoń Szczecin pokonała Koronę Kielce 2:0 i dołączyła do ligowej czołówki. Granatowo-bordowi imponują przede wszystkim organizacją gry w defensywie, konsekwencją i skutecznością. Po dziewięciu meczach pod wodzą Oscara Garcii punktują na poziomie 2,0 pkt na mecz, a bilans bramkowy mówi wiele o pracy hiszpańskiego szkoleniowca.
To nie był mecz, który musiał zachwycić postronnych kibiców. Nie oglądaliśmy wielkiego widowiska ani nieustannych ataków z obu stron. Pogoń pokazała jednak coś, co w piłce często okazuje się ważniejsze od efektownej gry - dojrzałość, dyscyplinę taktyczną i umiejętność wykorzystania swoich szans. Korona miała momenty przewagi, częściej utrzymywała się przy piłce, ale to Szczecinianie zdobyli dwie bramki i zasłużenie zgarnęli komplet punktów.
Efekty pracy Oscara Garcii są coraz bardziej widoczne. Dziewięć spotkań pod wodzą hiszpańskiego trenera przyniosło Pogoni 18 punktów, co oznacza średnią dwóch punktów na mecz. W tym czasie Portowcy strzelili 14 goli, a stracili zaledwie sześć. Szczególnie imponuje właśnie defensywa. Pogoń należy obecnie do najlepiej broniących zespołów ligi, a jej bilans sześciu straconych bramek po dziewięciu spotkaniach pod wodzą nowego szkoleniowca pokazuje skalę poprawy. Szczecinianie bronią całym zespołem, pracują bez piłki i nie pozwalają rywalom na swobodne rozgrywanie akcji w pobliżu własnego pola karnego. W meczu z Koroną było to dobrze widoczne. Kielczanie potrafili przejąć inicjatywę, ale ich przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się na wiele naprawdę dogodnych okazji. Goście próbowali przede wszystkim strzałów z dystansu, a Pogoń konsekwentnie zamykała im drogę do własnej bramki.
Garcia potrafi też wydobywać z zawodników to, co najlepsze. Zespół wygląda na dobrze przygotowany taktycznie, zdyscyplinowany i pewny swoich zadań. Widać również zaangażowanie oraz koncentrację utrzymywaną przez pełne 90 minut. To nie jest już tylko drużyna szukająca pojedynczych błysków w ofensywie, ale zespół, który wie, jak kontrolować przebieg spotkania nawet wtedy, gdy rywal ma optyczną przewagę.
Jednym z bohaterów spotkania został Maciej Wojciechowski. Młody pomocnik zdobył swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie, a sposób w jaki ją wykończył zasługuje na szczególne uznanie. W doliczonym czasie pierwszej połowy popisał się efektownym dryblingiem w polu karnym, a następnie precyzyjnym strzałem przy bliższym słupku pokonał Xaviera Dziekońskiego. To ważny moment nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla drużyny. Garcia pokazuje, że potrafi dawać szanse młodym piłkarzom, a oni mogą odwdzięczać się konkretnymi występami. Wojciechowski udowodnił, że warto na niego stawiać.
Drugim zawodnikiem, którego trzeba wyróżnić, jest Paul Mukairu. Nigeryjczyk najpierw asystował przy trafieniu Wojciechowskiego, a w końcówce sam ustalił wynik spotkania na 2:0. W 87. minucie wykorzystał prostopadłe podanie Jeana-Pierre'a Nsame i zachował spokój w sytuacji, która przypieczętowała zwycięstwo gospodarzy. Mukairu dysponuje umiejętnościami, które pozwalają mu rozstrzygać spotkania indywidualnymi akcjami. Jest aktywny w pojedynkach, chętnie podejmuje dryblingi i potrafi stworzyć przewagę tam, gdzie pozornie nie ma miejsca na przeprowadzenie groźnej akcji. Właśnie takiego zawodnika Pogoń potrzebuje, szczególnie w meczach, w których przeciwnik mocniej naciska. Przeciwko Koronie jego jakość okazała się decydująca. Gdy goście szukali wyrównania, Mukairu pozbawił ich nadziei na zdobycie punktu.
Na pochwały zasłużył również kapitan Patryk Dziczek. Jego rola w środku pola jest niezwykle istotna. Łączy obowiązki defensywnego pomocnika z zadaniami związanymi z rozegraniem, a przez niego przechodzi wiele akcji Pogoni. Potrafi zabezpieczyć drużynę, ale także pomóc jej w rozpoczęciu ataku. Jego obecność ma znaczenie dla równowagi całego zespołu. Pogoń zyskuje piłkarza, który potrafi uporządkować grę i sprawić, że pozostali zawodnicy mogą lepiej realizować swoje zadania. Trudno nie zastanawiać się, jak wyglądałaby wiosenna część poprzedniego sezonu, gdyby Szczecinianie mogli wówczas częściej korzystać z jego usług.
Ważną postacią pozostaje także Valentin Cojocaru. Bramkarz Pogoni nie miał w niedzielę wielu okazji do interwencji, ale w drugiej połowie popisał się znakomitą obroną po groźnym uderzeniu Michaela Ameyawa. W takich momentach widać wartość pewnego golkipera. Zespół może dobrze bronić przez większość spotkania, ale czasem potrzebuje jeszcze jednej interwencji, która pozwoli utrzymać korzystny wynik.
Zwycięstwo nad Koroną ma znaczenie również w kontekście ligowej tabeli. Pogoń zajmuje obecnie czwarte miejsce i ma jeszcze jeden zaległy mecz do rozegrania. Szczecinianie dołączyli do ścisłej czołówki, a przy utrzymaniu obecnej formy mogą realnie myśleć o walce o europejskie puchary. Nie oznacza to oczywiście, że sezon jest już rozstrzygnięty. Ekstraklasa potrafi być nieprzewidywalna, a utrzymanie wysokiego poziomu przez kolejne miesiące będzie dużym wyzwaniem. Pogoń ma jednak coraz więcej argumentów, by traktować ją jako zespół liczący się w walce o czołowe lokaty.
Warto docenić także klasę przeciwnika. Korona przyjechała do Szczecina po serii dobrych wyników, a jej trener Jacek Zieliński po spotkaniu podkreślał, że jego drużyna miała więcej piłki i przez długie okresy prowadziła grę. Zwrócił jednak uwagę na pragmatyzm Pogoni, która wykorzystała słabsze momenty rywala. I właśnie w tym tkwi obecnie siła Portowców. Nie muszą dominować przez całe spotkanie, by wygrywać. Potrafią cierpliwie bronić, zachować odpowiednią organizację, a następnie zadać decydujący cios.
Kibice Pogoni mają więc coraz więcej powodów do optymizmu. Zespół jest skuteczny, dobrze zorganizowany i coraz pewniejszy siebie. Jeśli Garcia utrzyma ten kierunek, walka o europejskie puchary może stać się dla Szczecinian realnym celem, a nie tylko marzeniem.
