Ma kamerę z termowizją, specjalistyczną głowicę pomiarową, a nawet głośnik. Czy będzie mógł latać nad naszymi domami? Co będzie sprawdzał z powietrza i kiedy mieszkańcy zobaczą go w akcji? Dwóch funkcjonariuszy ma już wymagane uprawnienia, a dron jest coraz bliżej rozpoczęcia regularnej pracy.
Sprzęt został kupiony przez Gminę Kołbaskowo w grudniu 2025 roku w ramach działań związanych z ochroną ludności i obroną cywilną. Dron może znaleźć zastosowanie w wielu sytuacjach - od kontroli jakości powietrza i kominów, przez obserwację terenów trudno dostępnych, po poszukiwanie osób zaginionych czy przekazywanie komunikatów.
- W styczniu rozpakowaliśmy drona. W lutym odbyło się pierwsze szkolenie dotyczące jego obsługi i głowicy pomiarowej. Później przeszliśmy szkolenia związane z wykonywaniem lotów. Robiliśmy po kolei uprawnienia w poszczególnych kategoriach. W czerwcu zdawaliśmy egzamin - opowiadają strażnicy.
Obecnie dwóch funkcjonariuszy Straży Gminnej w Kołbaskowie ma uprawnienia do wykonywania lotów specjalnych. To oznacza, że zakończył się najważniejszy etap przygotowań związanych z możliwością legalnego wykorzystania drona.
- Teraz jesteśmy jeszcze na etapie ćwiczeń. Przed nami sezon grzewczy i wtedy zaczniemy już pracować z tym urządzeniem - mówią strażnicy.
Dron nie jest jednak zwykłą kamerą latającą. Wyposażono go w kilka specjalistycznych elementów, dzięki którym może być wykorzystywany w bardzo różnych sytuacjach. Jednym z najważniejszych zastosowań będzie kontrola jakości powietrza i tego, co wydobywa się z kominów. Dron ma specjalistyczną głowicę pomiarową wyposażoną w pompę i czujniki.
- Możemy badać jakość powietrza, a także sprawdzać, co wydobywa się z kominów. Dron podlatuje nad komin, ustawiamy go odpowiednio do kierunku wiatru i uruchamiamy pompę, która pobiera próbkę tego, co wydobywa się z komina - tłumaczą strażnicy.
Część wyników pomiaru można odczytać od razu. Urządzenie wskazuje obecność określonych substancji i ich stężenie.
- Od razu widzimy, że jest coś nie tak. Możemy na przykład wykryć cyjanowodór, silnie toksyczny gaz powstający podczas spalania tworzyw sztucznych, pianek poliuretanowych czy gumy. Przy okazji od razu pokazuje nam, jakie jest stężenie. Możemy też sprawdzać na przykład amoniak, który jest emitowany głównie w wyniku działalności rolniczej, hodowlanej czy rozkładu odpadów organicznych.
Urządzenie ma również głowicę z kamerą o dużym przybliżeniu oraz termowizją. To otwiera kolejne możliwości wykorzystania go przez strażników.
- Jest kamera i bardzo dobry zoom. Mamy też kamerę wyposażoną w termowizję. W lesie albo kiedy jest ciemno w termowizji widać nagrzaną sylwetkę. Jeżeli trzeba byłoby odnaleźć kogoś, kto leży w krzakach czy w innym trudno dostępnym miejscu, z góry można szybko taką osobę zauważyć - tłumaczy mundurowy.
Jednym z dodatkowych elementów wyposażenia jest głośnik, który można zamontować pod dronem zamiast głowicy.
- Jeżeli chcemy przekazać jakiś komunikat, możemy taki głośnik przyczepić pod drona. Podczas COVID-u jeździliśmy samochodem i przekazywaliśmy ludziom komunikaty. Teraz możemy zrobić to z powietrza.
Jedną z kwestii, które mogą budzić zainteresowanie mieszkańców, jest wykonywanie lotów nad domami. Strażnicy podkreślają, że mają wymagane uprawnienia i zgodę właściwych organów lotniczych.
- Mając uprawnienia, możemy latać nad domami. Mamy zgodę prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego i odpowiednie uprawnienia.
Strażnicy przyznają, że podczas pierwszych lotów spotkali się już z nerwowymi reakcjami mieszkańców.
- Podczas pierwszego lotu spotkaliśmy się z reakcjami, że ktoś krzyczał: „Zestrzelę to”. Były też groźby zniszczenia drona. Ludzie tak reagują, bo nie wiedzą, na jakich zasadach wykonujemy loty. Wiadomo, nikt nie lubi, kiedy coś lata nad głową. Dlatego chcemy, żeby mieszkańcy wiedzieli, że robimy to legalnie i mamy do tego odpowiednie uprawnienia - wyjaśnia strażnik.
