Wczoraj po godzinie 16.00 strażacy z OSP Kołbaskowo zostali wezwani do pożaru na zarośniętej, niezagospodarowanej działce znajdującej się za składem kruszywa przy ul. Cedrowej. Gdy zastęp dojechał na miejsce, ogień był już w dużej mierze wygaszony.
Na działce tliły się resztki koczowiska. Wcześniej w krzakach były rozbite namioty bezdomnych. Strażacy dogasili pogorzelisko, aby wyeliminować ryzyko ponownego zapłonu.
Przechodziłem obok. Słyszę, coś strzela. Hałas był taki, jakby wybuchały butle z gazem. To były takie strzały - relacjonuje dozorca placu – Oni koczują tu od marca. Chodziłem do nich w największe mrozy i pytałem, czy na pewno nie potrzebują pomocy. Nie byli zainteresowani.
Rosnący problem. Pożary koczowisk zdarzają się coraz częściej
Pożary miejsc, gdzie przebywają osoby bezdomne, są jednym z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych rodzajów interwencji. Wystarczy niewielki ogień rozpalony w prowizorycznym piecyku, świeczka w namiocie albo grzanie się przy ognisku, by doszło do tragedii.
Według strażaków płonące altanki, pustostany, krzaki i tzw. dzikie koczowiska należą do stałego repertuaru zgłoszeń - szczególnie w okresie jesienno-zimowym, gdy bezdomni próbują się dogrzać. Niestety, konsekwencje bywały niekiedy dramatyczne.
Tragiczne przypadki także w naszej okolicy
Dozorca wspomina zdarzenie, które miało miejsce przed wybudowaniem osiedla Nowa Cukrownia. Mieszkała tam para bezdomnych. W pożarze zginął mężczyzna.
Mieszkańcy Przecławia pamiętają śmiertelny pożar, który miał miejsce przed laty w rejonie obecnej ul. Rekreacyjnej.
To nie są odosobnione przypadki. W całym kraju co roku odnotowuje się kilkadziesiąt pożarów, w których giną osoby pozostające z własnej woli poza systemem pomocy.
Brak dostępu do bezpiecznych miejsc pobytu
Ośrodki pomocy społecznej oferują noclegownie i schroniska, ale większość bezdomnych nie chce z nich korzystać z obawy przed zbyt rygorystycznymi zasadami pobytu. Wybierają oni zarośnięte działki, nieużytki czy krzaki i tam budują prowizoryczne schronienia, trudne do monitorowania i dojazdu przez służby.
Zimą ryzyko rośnie
Wraz z nadejściem chłodniejszych tygodni strażnicy gminni, strażacy i służby socjalne apelują o zgłaszanie miejsc, gdzie mogą przebywać osoby narażone na wychłodzenie lub próbujące ogrzać się w niebezpieczny sposób. Wielu tragedii można uniknąć dzięki zwykłej, nawet anonimowej reakcji.
Interwencja przy ul. Cedrowej przypomina, jak łatwo w podobnych miejscach może dojść do sytuacji zagrażającej życiu. Zimowe miesiące tylko zwiększają ryzyko. Dlatego każda informacja o osobach przebywających w nieogrzewanych altankach, w krzakach czy opuszczonych budynkach może mieć znaczenie. W wielu przypadkach to właśnie szybka reakcja świadków pozwala uniknąć tragedii. Wczorajszego popołudnia szczęśliwie obyło się bez ofiar.

