To był zupełnie inny Przecław niż dziś. Taki wniosek można wysnuć z seansu, który odbył się w piątek w Gminnym Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Przecławiu. Archiwalny film „Spiżarnia miasta” z 1988 roku przywołał obrazy sprzed czterech dekad, a po projekcji wywołał lawinę wspomnień. Wśród licznie zgromadzonych widzów była nawet bohaterka jednego z filmowych ujęć, która rozpoznała siebie na ekranie.
Widzowie zasiedli przy stolikach z lampkami, a kameralna, kinowa atmosfera sprzyjała podróży w przeszłość. Na ekranie pojawiły się rozległe szklarnie, uprawy warzyw i kwiatów oraz miejsca, które dziś trudno rozpoznać. Film w reżyserii Włodzimierza Kaczmarka pokazał nie tylko dawny krajobraz okolicy, ale również ludzi i wydarzenia, które zapisały się w jej historii.
- To ja, to ja! - zawołała jedna z uczestniczek seansu, gdy na ekranie zobaczyła scenę wizyty Michaiła Gorbaczowa i Wojciecha Jaruzelskiego w szklarniach. W filmie młoda dziewczyna wręczała Gorbaczowowi kwiaty. Okazało się, że była nią właśnie pani Małgosia, która po chwili opowiedziała, jak doszło do tego spotkania.
- Miałam wtedy kilkanaście lat. Ktoś podał mi książkę Gorbaczowa i poprosił, żebym zdobyła jego podpis. Prawdopodobnie dlatego, że dorosły mógłby nie zostać dopuszczony do niego, postanowiono wysłać dziecko. Dali mi książkę i powiedzieli, żebym poszła po autograf. No i poszłam - wspominała pani Małgosia.
To nie był jedyny moment, w którym archiwalne nagranie ożywiło wspomnienia. Po projekcji rozpoczęła się rozmowa prowadzona przez Monikę Kołacz, autorkę reportaży o miejscowościach gminy Kołbaskowo, oraz Dariusza Baranika z TVP3 Szczecin.
Przecław, którego już nie ma
- Ja bardzo dobrze pamiętam tamte czasy. Miałam wtedy 14 lat i mieszkałem w Szczecinie. Pamiętam, że do Przecławia w ogóle się wtedy nie przyjeżdżało. Przecław z 1988 roku i dzisiejszy Przecław to zupełnie inne miejscowości. Nie było kościoła, szkoły, osiedli ani GOKSiR-u - mówiła Monika Kołacz, dzieląc się swoimi wspomnieniami.
Prowadząca przywołała również fragment wspomnień jednej z mieszkanek, zapisanych w jej reportażu o Przecławiu. To obraz miejscowości, w której dzisiejsze osiedla i budynki użyteczności publicznej zastępowały pola uprawne, łąki i niewielkie zbiorniki wodne.
- Tam były same pola uprawne - Monika Kołacz czytała wspomnienia jednej z mieszkanek. - Tam, gdzie teraz jest osiedle, aż do cukrowni, wszędzie rosły ziemniaki i kapusta. Po drugiej stronie ulicy, tam gdzie dziś stoi GOKSiR, uprawiano buraki. Na środku była kępka drzew, a w środku nieduże bagno albo jeziorko, do którego krowy przychodziły pić wodę. Między blokami była łąka, po której chodziło się w kaloszach. Nie pamiętam, żeby ktoś kosił tam trawę.
Wspomnienia uczestników pokazały, że przeszłość nie zawsze wyglądała tak, jak przedstawiały ją archiwalne materiały telewizyjne. Jednym z tematów rozmowy stał się hotel pokazany w filmie, a szczególnie znajdujący się w nim kominek ozdobiony kwiatami. Kiedy prowadzący zapytali, gdzie dokładnie się znajdował, uczestnicy nie potrafili sobie tego przypomnieć. Niektórzy wręcz przekonywali, że takiego kominka w hotelu w ogóle nie było. Ta rozbieżność wywołała zaciekawienie i skłoniła do refleksji nad tym, jak przed laty przygotowywano materiały telewizyjne i jaki obraz rzeczywistości trafiał na ekran.
- Wtedy w telewizji można było pokazać coś, czego tak naprawdę nie ma - skomentował jeden z mieszkańców.
Ludzie byli bliżej siebie?
W trakcie spotkania padło również pytanie o to, czy dawniej żyło się lepiej niż dziś. Jedna z uczestniczek zwróciła uwagę przede wszystkim na relacje międzyludzkie.
- W młodości się tam pracowało i było fajnie. Było dużo ludzi, miałam koleżanki i kolegów. Jeśli któraś nie mogła czegoś zrobić, druga jej pomagała. Ludzie byli inni, bardziej pomocni. Było między nami takie koleżeństwo - opowiadała.
Wizyta Michaiła Gorbaczowa w okolicach Szczecina była dla mieszkańców wydarzeniem wyjątkowym. Przygotowania do niej wymagały również wielu prac porządkowych i remontowych. Jedna z uczestniczek spotkania wspominała, że przed przyjazdem radzieckiego przywódcy malowała krawężniki i elewacje.
- Dostaliśmy takie polecenie od kierownictwa. Malowałam krawężniki i elewacje widoczne z ulicy, żeby wszystko było przygotowane na wizytę Gorbaczowa, który przyjechał do szklarni - mówiła.
- To było wielkie wydarzenie, coś wyjątkowego. Gorbaczow został dość ciepło przyjęty. Patrzyliśmy na niego jak na człowieka z nowego świata. Wprowadzał reformy w swoim kraju, a to dawało nam nadzieję - to kolejny głos z sali.
To dopiero początek podróży w przeszłość
Pokaz filmu „Spiżarnia miasta” odbył się w ramach cyklu „Nakręceni w regionie. Z archiwum TVP3 Szczecin”, który pozwala odkrywać historię Pomorza Zachodniego dzięki archiwalnym nagraniom telewizyjnym. Piątkowy wieczór pokazał, że takie projekcje mogą być czymś więcej niż tylko spotkaniem z dawnymi obrazami. To również okazja do wymiany doświadczeń, konfrontowania własnych wspomnień z tym, co zarejestrowała kamera, i odkrywania historii miejsc, które na co dzień mijamy bez zastanowienia.
- Mamy jeszcze kilka takich perełek i z pewnością pokażemy je w GOKSiR-ze - zapowiedział Dariusz Baranik z TVP3 Szczecin, dając nadzieję na kolejne spotkania z archiwalnymi nagraniami i historią regionu.
