Strona Kołbaskowo.eu używa plików cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie.

  • Gmina
  • Rolnik ma być lepiej chroniony. Nowe prawo zaostrzy sąsiedzką wojnę

Rolnik ma być lepiej chroniony. Nowe prawo zaostrzy sąsiedzką wojnę

Mieszkańców obszarów podmiejskich niepokoi projekt ustawy o funkcjach produkcyjnych wsi,  przygotowany z inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego. Trafił on do Sejmu jako odpowiedź na narastające konflikty między rolnikami a nowymi mieszkańcami wsi. 

Ustawa ma chronić gospodarstwa rolne przed sądowymi pozwami, wzmocnić ich pozycję i przypomnieć, że wieś to przede wszystkim miejsce pracy. Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreśla - wieś to miejsce produkcji rolnej. Zapachy i hałas są jej częścią. Dla tysięcy osób, które przeniosły się tu z miast w poszukiwaniu spokoju, brzmi to jak zapowiedź kolejnych problemów.


Dwa światy na jednym podwórku
Jeszcze niedawno wszystko było jasne. Wieś była wsią. Pachniała obornikiem, brzmiała traktorem i kombajnem, żyła według rytmu pól i zwierząt. Kto tu mieszkał, wiedział na co się pisze. Dziś wieś, szczególnie w pobliżu dużych miast, wygląda jak przedmieście. Nowe domy, ogrodzenia, podjazdy z kostki, wypielęgnowane ogrody. Dla wielu to spełnienie marzeń. Do czasu. Bo kiedy pobliskie pole nawożone jest obornikiem,  kiedy kombajny pracują do późna lub w sąsiedztwie buduje się  kurzą fermę, zaczyna się wojna.


Rolnik pod presją
Rolnicy od lat mówią, że są wypychani ze wsi. Coraz częściej trafiają do sądów, płacą odszkodowania, ograniczają produkcję. Głośnym przykładem jest sprawa Szymona Kluki, który, mimo legalnych pozwoleń, musiał zapłacić sąsiadom 100 tys. zł za uciążliwe zapachy. Dla wielu gospodarzy był to sygnał, że dziś można działać zgodnie z prawem, ale jutro być pozwanym za to, że… jest się rolnikiem.


Po drugiej stronie też są ludzie
Ludzie, którzy często nie uciekli na wieś dla fanaberii, tylko po to, by wychować dzieci w spokojniejszym miejscu. Wzięli kredyt, kupili działkę, zbudowali dom. I nagle odkrywają, że latem nie da się otworzyć okna, a w nocy słychać maszyny lub czuć zapach obornika. I trudno im tłumaczyć, że muszą się pogodzić z uciążliwościami, skoro nikt im wcześniej jasno nie powiedział, co ich czeka.


Kurza ferma pod osiedlem?
To pytanie powraca jak bumerang. Czy teraz ktoś będzie mógł postawić fermę kurczaków obok nowych domów? Nie. Przynajmniej nie bez procedur. Taka inwestycja nadal będzie wymagała decyzji środowiskowej, uzgodnień i często konsultacji społecznych. Nowa ustawa raczej chroni to, co już działa, niż otwiera furtkę do masowych inwestycji przy osiedlach. Obawy mieszkańców są jednak zrozumiałe. Bo widzą, że państwo wyraźnie staje po stronie produkcji i rolników. 


Projekt Karola Nawrockiego to próba zatrzymania rolników na wsi. Zrozumiała i potrzebna, ale  spóźniona. Bo wieś przyszłości to już nie tylko pole i stodoła. To także podmiejskie osiedla i nowoczesne domy. I albo obie strony nauczą się tam współżyć, albo zostaną im tylko sądy, pretensje i wzajemna niechęć.

fot. pexels
Ocena 0.00 (0 Głosy)

Pozostałe wiadomości: