W piątkowy wieczór w Rosówku pojawiła się kilkudziesięcioosobowa grupa osób, które z własnej inicjatywy prowadziły obserwację przejścia granicznego i okolicznych dróg. Podobne zgromadzenia odbyły się w Gryfinie i Lubieszynie. Ich uczestnicy twierdzą, że działają w odpowiedzi na nielegalne przekroczenia granicy przez cudzoziemców.
W piątek wieczorem w Rosówku, przy granicy polsko-niemieckiej, zebrała się grupa kilkudziesięciu osób. Według ich relacji, działali jako tzw. „obywatelski patrol”, obserwując okolice przejścia granicznego i drogi dojazdowe. Osoby biorące udział w wydarzeniu deklarują, że celem ich działań jest przeciwdziałanie nielegalnej migracji.
Mamy poczucie, że nie wszystko jest pod kontrolą, dlatego postanowiliśmy działać we własnym zakresie, zgodnie z prawem — mówi jeden z uczestników zgromadzenia.
Podobne akcje odbyły się także w Lubieszynie i Gryfinie. Tam również grupy kilkunastu do kilkudziesięciu osób prowadziły patrole w pobliżu granicy.
Na miejscu obecne były również służby — policja i Straż Graniczna. Funkcjonariusze monitorowali działania i nie odnotowali incydentów. Jednocześnie przypominają, że ochrona granic to zadanie służb państwowych i apelują, by nie podejmować interwencji na własną rękę.
Na razie nie ma oficjalnej reakcji ze strony Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że skala zjawiska oraz napięcia społeczne w regionie budzą poważne zaniepokojenie.

