Strona Kołbaskowo.eu używa plików cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie.

  • Region
  • Piękne i groźne gatunki obce

Piękne i groźne gatunki obce

Puchate mordki mogą rozczulać. Na Międzyodrzu jenot, wizon amerykański i szop pracz stanowią jednak zagrożenie dla rodzimych zwierząt. Dobrze czują się wśród mokradeł, a ptasie gniazda są dla nich łatwym źródłem pożywienia.

Najwcześniej pojawiły się tu jenoty. Na Pomorzu Zachodnim obserwowano je już w latach 80. ubiegłego wieku.

– To gatunek, który przywędrował do Polski zza wschodniej granicy, z terenów Białorusi. Był tam hodowany jako zwierzę futerkowe na fermach, ale w pewnym momencie zaczął być wypuszczany, aby urozmaicić zwierzostan. Mówiąc wprost: aby myśliwi mieli na co polować – tłumaczy Ryszard Czeraszkiewicz ze Szczecińskiego Klubu Przyrodników, łowczy miejski w Szczecinie.

Jenotom odpowiadają podmokłe, żyzne tereny. Polują na płazy, gady i ptaki, wybierają też jaja i pisklęta z gniazd.


Wizon amerykański, nazywany również norką amerykańską, także trafił do Europy za sprawą hodowli futrzarskich. Osobniki, które wydostały się z ferm, zadomowiły się na wolności.

– Potrafi pływać, nurkować, ale też wspinać się na drzewa, dlatego w jego zasięgu jest wiele ptaków, w tym zimorodek, świerszczak czy strumieniówka. Norka potrafi zdziesiątkować lęgi najcenniejszych ptaków, jak rybitwy czarne czy sieweczki – mówi Ryszard Czeraszkiewicz.

Najtrudniejszym przeciwnikiem okazuje się jednak szop pracz.

– To największy szkodnik z całej wymienionej trójki – ocenia Czeraszkiewicz.

Szopy przedostały się do Polski z Niemiec, gdzie żyje duża populacja tych pochodzących z Ameryki zwierząt. Wspinają się wysoko na drzewa, zaglądają do dziupli i dobrze pływają. Nie boją się też sąsiedztwa ludzi: przeszukują śmietniki, wchodzą do kurników, podjadają karmę zwierzętom domowym i owoce w sadach.

– Jest żarłoczny i bardzo plenny – mówi Ryszard Czeraszkiewicz.

Szop pracz może być również nosicielem pasożytów groźnych dla człowieka, w tym glisty szopiej. Dlatego do napotkanego zwierzęcia nie należy podchodzić ani próbować go karmić.


Z obecnością szopów mierzą się także parki narodowe. W Parku Narodowym „Ujście Warty” zwierzęta są odławiane, prowadzony jest również ich planowy odstrzał.

– Jeśli chcemy chronić cenne rodzime gatunki, jest to niezbędne. Gatunki inwazyjne, obce, niepożądane należy ograniczać i nie pozwalać, aby zdominowały nasze tereny. Metody, jakimi dziś dysponujemy, pozwalają to robić bez płoszenia ptaków. Na tym również polega ochrona czynna – podkreśla szczeciński łowczy miejski.

Na Międzyodrzu stawką są między innymi lęgi ptaków, które wśród rozlewisk znajdują miejsce do życia. Szop, jenot czy wizon nie ponoszą winy za to, że znalazły się poza swoim naturalnym zasięgiem. Ich obecność ma jednak skutki, z którymi przyrodnicy muszą się mierzyć.

foto. cezary korkosz
artykuł promocyjny
Ocena 0.00 (0 Głosy)

Pozostałe wiadomości: