Święta dobiegają końca, goście w rozjazdach, a w lodówce… jakby dopiero miały się zacząć. Znam to aż za dobrze – sam co roku stoję przed tym samym dylematem: co zrobić z nadmiarem jedzenia, żeby go nie zmarnować, a przy okazji nie zaszkodzić sobie, innym ani… kanalizacji. No to jedziemy z tematem.
Nie ma co udawać – większość z nas gotuje „na zapas”. Lepiej, żeby zostało, niż żeby zabrakło. Problem zaczyna się dzień po świętach, kiedy otwieramy lodówkę i widzimy: sałatki, mięsa, ciasta, jajka… i pytanie: co teraz? Dobra wiadomość jest taka, że opcji jest sporo, a większość z nich jest naprawdę łatwa. Najprostsze rozwiązanie? Oddać nadmiar.
W gminie Kołbaskowo nie ma jeszcze rozbudowanej sieci jadłodzielni, ale mamy bardzo blisko Szczecin, gdzie działa ich kilka. Można tam zostawić jedzenie, które sami bez wahania byśmy zjedli.
Najważniejsze zasady:
- jedzenie musi być świeże,
- powinno być zapakowane,
- warto je opisać (co to jest i kiedy zostało przygotowane).
Tak przygotowane jedzenie znika często w ciągu kilku godzin. Pełna lokalizacja jadłodzielni dostepna jest >>tutaj<<. Alternatywnie mamy nasze lokalne grupy na Facebooku (np. „Grupa Przyjaciół Gminy Kołbaskowo”, „KochaMY Przecław”, czy takie jak „Spotted: Kołbaskowo albo „Przecław - Warzymice - Kołbaskowo - OGŁOSZENIA”). Wystarczy jedno ogłoszenie i często ktoś chętny znajdzie się od razu.
Można też zapytać w GOPS-ie lub pobliskiej parafii – szczególnie w przypadku produktów z dłuższym terminem przydatności.
Oczywiście ten temat, wraca co roku. ZWiK w Szczecinie odpowiada jasna: toaleta i zlew to nie śmietnik. Brzmi mało przyjemnie – i dokładnie takie jest.
Dlaczego to takie ważne? Musimy zdać sobie sprawę z tego, że tłuszcze i resztki jedzenia osadzają się w rurach, tworzą się zatory, może dojść do cofki lub zalania mieszkania, a w skrajnych przypadkach wieloletniego zaniedbania i gromadzenia się zanieczyszczeń kanalizacji moga pojawić się równiez niechciane gryzonie.
Oczywiście to są czarne scenariusze, ale świadomość tego, że w naszej okolicy czy osiedlu lub bloku, będziemy regularnie dbać o czystość i przestrzegać podstawowych zasad utylizacji jedzenia może zmienić nasze nawyki na lepsze.
Łatwo się mówi, gorzej z wykonaniem. No dobrze, to może jakieś konkrety? Po pierwsze – tłuszcz (np. po smażeniu) najlepiej przelać do słoika i oddać do Ekoportu. Po drugie – resztki wyrzuć zgodnie z zasadami segregacji.
A jak wyglada segregacja według CUK?
Jeśli jedzenia nie da się już uratować – trzeba je wyrzucić, ale z głową. W naszym regionie obowiązują jasne zasady:
- Bioodpady (brązowy pojemnik): obierki, warzywa, owoce, fusy z kawy
- Odpady zmieszane (czarny pojemnik): mięso, kości, nabiał, sałatki z majonezem, ciasta z kremem
To ważne, bo nie wszystko „organiczne” trafia do bio.
Resztki jedzenia możemy również przerobić. Z doświadczenia wiem, że czasem wychodzą z tego lepsze rzeczy niż pierwotne dania.
Oto kilka sprawdzonych pomysłów na Zero Waste w praktyce:
- mięsa i wędliny → zapiekanki, pizza, omlety
- warzywa → zupa krem
- pieczywo → grzanki lub bułka tarta
- jajka → pasta, muffinki jajeczne
- wszystko razem → danie jednogarnkowe
Dokładnie takie podejście rekomendują też materiały edukacyjne Narodowego Programu Zdrowia – dziel się, mroź i wykorzystuj kreatywnie. Obdaruj bliskich przygotowanymi potrawami, zapakuj jedzenie na wynos
lub przekaż nadwyżkę potraw do jadłodzielni. Wykorzystaj mrożenie wekowanie jako sposób przechowania potraw na dłużej. Ze świątecznych resztek przygotuj danie w duchu no waste! np. zupę, muffinki jajeczne, danie jednogarnkowe.
Prawda jest taka: każdy z nas ma po świętach ten sam problem. Nieważne, czy gotujemy dla dwóch osób, czy dla dziesięciu. Najważniejsze to nie marnować, nie wyrzucać bez sensu, nie iść na skróty - spuszczanie odpadków w toalecie lub zlewie. Pamiętajmy, że komuś to jedzenie może się naprawdę przydać.
A jeśli przy okazji uda się z resztek zrobić coś nowego – to już w ogóle ekstra. Bo święta świętami… ale dobre jedzenie zawsze szkoda wyrzucać.

