Miało być szybciej i prościej. Zamiast sali sądowej – urząd. Zamiast rozprawy – formalności. Jednak na razie nic z tego. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wprowadzającą rozwód pozasądowy.
Nowe przepisy miały wprowadzić możliwość zakończenia małżeństwa w Urzędzie Stanu Cywilnego, bez udziału sądu. Rozwiązanie było skierowane do konkretnych par: bez wspólnych małoletnich dzieci, zgodnych co do rozwodu, bez sporów o majątek czy winę.
Procedura miała być dwuetapowa, z obowiązkową przerwą między wizytami, żeby dać czas na przemyślenie decyzji.
Główny cel był prosty: odciążyć sądy i przyspieszyć najprostsze sprawy rozwodowe.
Dziś nawet jeśli małżonkowie są zgodni, muszą przejść pełną procedurę sądową. Nowe przepisy miały to uprościć i skrócić.
Weto prezydenta
30 kwietnia 2026 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę. W uzasadnieniu podkreślił, że małżeństwo to nie jest zwykła formalność administracyjna. Jego zdaniem decyzja o rozwodzie powinna zapadać przed sądem, który daje większą gwarancję ochrony obu stron. Zwrócił też uwagę na konstytucyjną ochronę małżeństwa i uznał, że proponowane przepisy mogłyby osłabić rangę tej instytucji.
Co to oznacza w praktyce?
Na dziś nic się nie zmienia. Rozwód w Polsce nadal można uzyskać wyłącznie w sądzie – niezależnie od tego, czy małżonkowie są zgodni, czy nie.
Planowano, że nowe przepisy wejdą w życie od 2027 roku. Po wecie ten scenariusz jest nieaktualny.
Czy temat wróci?
Teoretycznie parlament może jeszcze odrzucić weto, ale wymaga to większości kwalifikowanej, co nie jest proste. W praktyce oznacza to, że rozwód „w urzędzie” na razie zostaje tylko pomysłem.

