Latem 2025 roku pojawiło się w Pogoni wielu nowych zawodników. Szczeciński klub pobił też swój rekord transferowy. Runda jesienna jednak okazała się najsłabsza od lat. Poniżej ocena letnich nabytków Portowców. Kto mógłby odejść, a kto powinien zostać?
Pogoń na 18 meczów ligowych, aż 9 przegrała (do tego przegrała też w fatalnym stylu mecz o ćwierćfinał Pucharu Polski). To zły wynik. Przecież 10 porażek Portowcy zanotowali w całym poprzednim sezonie, a dla przykładu w sezonie 2022/2023 przegrali jeszcze mniej, bo 8 meczów na 34 spotkania. Celem Pogoni na sezon 2025/26, jak zapowiadał Alex Haditaghi, właściciel klubu, była walka o mistrzostwo lub Puchar Polski, później mówił o top 3, a jeszcze później o walce o miejsce dające występ w europejskich pucharach. Pesymiści mówią, że dziś Pogoni pozostaje „walka o spadek”. Choć Pogoń zajmuje obecnie miejsce w drugiej połowie tabeli, mając tylko dwa punkty przewagi na strefą spadkową, to strata do miejsca gwarantującego grę w pucharach nie jest duża i wynosi 6 punktów. Seria zwycięstw wiosną, na co z pewnością stać Dumę Pomorza, może spowodować szybki awans do czołówki tabeli.
Pogoń latem wzmocniło wielu zawodników. To w połączeniu ze słowami Haditaghiego o walce o pierwsze trofeum w historii klubu, rozpaliło nadzieje kibiców na wyjątkowy sezon. Runda okazała się kiepska. Jak wypadli nowi zawodnicy? Poniżej ocena (od 1 do 10).
Sam Greenwood
23-letni Sam Greenwood miał być największą gwiazdą letniego okienka i piłkarzem, który odmieni ofensywę Pogoni. Do Szczecina trafił z Leeds United, a jego transfer był rekordowym w historii klubu. Według części źródeł kosztował 2 mln euro, inne wskazują na kwotę bliższą 1,5 mln – niezależnie od rozbieżności, to wciąż najwyższy wydatek, na jaki Pogoń kiedykolwiek sobie pozwoliła. Nic więc dziwnego, że oczekiwania były ogromne.
Rzeczywistość rundy jesiennej okazała się jednak zdecydowanie mniej efektowna. Greenwood nie spełnił pokładanych w nim nadziei, choć trudno odmówić mu zaangażowania. Być może problem wynikał z ustawienia Anglika na lewym skrzydle. Greenwood sprawiał wrażenie zawodnika, który tam po prostu „nie czuje gry”. Wielu kibiców i ekspertów wskazywało, że jego naturalnym środowiskiem jest środek pola – rola „dziesiątki” albo nawet grającego jako drugi napastnik, gdzie mógłby wykorzystać swoje umiejętności techniczne, kontrolę piłki i strzał. Tymczasem jako skrzydłowy miał problemy z dryblingiem i mijaniem rywali. Statystyki również nie rzucają na kolana: 10 meczów w Ekstraklasie, 748 minut, 2 bramki i 2 asysta. Do tego trzeba dodać przerwę w grze spowodowaną kontuzją w połowie rundy, która dodatkowo zaburzyła jego rytm.
Mimo przeciętnej jesieni Greenwood pozostaje zawodnikiem o dużym potencjale. Widać w nim piłkarza, który – odpowiednio ustawiony i mądrze prowadzony – może stać się jednym z liderów zespołu. To inwestycja długofalowa, a najlepsze wciąż może być dopiero przed nim.
Ocena za rundę jesienną: 4/10.
Rajmund Molnár
23-letni Rajmund Molnár trafił do Pogoni Szczecin z MTK Budapeszt jako napastnik, który miał przejąć pałeczkę po Eftimisie Koulourisie. Oczekiwania były jasne: miał zapewnić bramki i stać się realnym wzmocnieniem pozycji numer dziewięć. Runda jesienna pokazała jednak, że ta misja nie została wykonana. W dziesięciu meczach Ekstraklasy Molnár zdobył 3 bramki, spędzając na boisku 742 minuty. Statystyki nie są tragiczne, ale też dalekie od tego, czego oczekuje się od podstawowego napastnika drużyny aspirującej do czołówki ligi. Jego gra była bardzo nierówna – momentami potrafił świetnie przyjąć piłkę, dobrze ją rozegrać i wejść w pozycję strzelecką, jednak zbyt często marnował dogodne okazje, czym irytował kibiców.
Tę nieregularność widać było wyjątkowo wyraźnie. Raz dawał przebłysk napastnika „z papierami”, innym razem wyglądał na zagubionego, spóźnionego czy zbyt nerwowego pod bramką. Część kibiców i obserwatorów podkreślała, że w lidze węgierskiej zdarzało mu się grać na skrzydle i być może tam wyglądałby bardziej naturalnie. Jednak w Pogoni trenerzy konsekwentnie widzieli w nim środkowego napastnika i w tej roli wystawiali go przez całą rundę.
Molnár wydaje się typem zawodnika, który potrzebuje czasu – na adaptację do nowej ligi, nowego stylu gry i nowego otoczenia. Widać u niego cechy, które mogą zaprocentować w przyszłości.
Ocena za rundę jesienną: 3/10.
Paul Mukairu
25-letni Nigeryjczyk trafił do Pogoni Szczecin z duńskiego FC Kopenhaga i od początku stanowił jedną z najbardziej niestabilnych postaci wśród letnich transferów. Ocena jego występów to prawdziwe wyzwanie – w pierwszej fazie rundy wyglądał momentami wręcz fatalnie, chaotycznie i pokracznie, natomiast w drugiej potrafił zaskoczyć dynamiką, dryblingiem i przebojowością.
Początek jesieni miał bardzo słaby. Wyraźnie przegrywał rywalizację z Musą Juwarą i nie potrafił ustabilizować formy. Mimo to jako jedyny z nowych zawodników dawał Pogoni realne liczby – w sumie zdobył 4 bramki i zanotował 1 asystę, grając zaledwie 671 minut w 18 meczach Ekstraklasy. Całą rundę spędził jako zmiennik, a dodatkowo był regularnie ustawiany na różnych pozycjach: obu skrzydłach, a czasem jako napastnik.
Warto też podkreślić jego atuty fizyczne. Jak zauważył Daniel Trzepacz z portalu Pogoń.sport.net, Mukairu jest jednym z najszybszych zawodników ligi – jego maksymalna prędkość 34,91 km/h to wynik absolutnie topowy w Ekstraklasie. Druga część rundy jesiennej była w jego wykonaniu zdecydowanie lepsza. Pokazał, że potrafi grać dynamicznie, efektownie mijać rywali, a przy tym zachować niezłą technikę. Dał tym samym nadzieję, że wiosną może odegrać w drużynie większą rolę i dostawać więcej minut. Mimo kilku świetnych momentów całej rundy jesiennej nie można jednak ocenić wysoko.
Mukairu to zawodnik, którego warto zatrzymać i obserwować, bo w jego grze widać potencjał na dużo lepszą wiosnę. Ocena za rundę jesienną: 3.5/10.
Marian Huja
Marian Huja – 193-centymetrowy, lewonożny środkowy obrońca z Portugalii – trafił do Pogoni Szczecin latem, przechodząc z rumuńskiego Petrolulu. Od początku sezonu otrzymał duży kredyt zaufania i pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. W pierwszych spotkaniach potrafił zwracać uwagę całkiem solidną grą… tyle że głównie w ofensywie. W piętnastu meczach Ekstraklasy Huja zdobył 2 bramki i dołożył 1 asystę, co jak na środkowego obrońcę stanowi wynik co najmniej przyzwoity. W polu karnym przeciwnika potrafił odnaleźć się doskonale – wygrywał pojedynki powietrzne, dobrze reagował na dośrodkowania i widać było, że jego warunki fizyczne oraz lewa noga mogą dawać Pogoni dodatkową jakość. Problemem okazało się jednak to, co w jego przypadku powinno być fundamentem – gra w defensywie. Huja kilkukrotnie popełnił błędy, które bezpośrednio kosztowały Pogoń bramki i cenne punkty. Z czasem stracił miejsce w podstawowym składzie i rundę kończył już jako zawodnik rezerwowy, wchodzący głównie z ławki.
Ocena całej rundy nie może być wysoka. Mimo ofensywnych przebłysków, w najważniejszej strefie boiska – w obronie – nie dawał zespołowi stabilności. Nic więc dziwnego, że klubowe władze i sztab szkoleniowy zapowiedzieli zimowe poszukiwania nowego, lewonożnego stopera, a sam Marian Huja otrzymał zgodę na szukanie sobie nowego klubu.
Ocena za rundę jesienną: 2.5/10.
Musa Juwara
23-letni Musa Juwara, skrzydłowy z Gambii, przyszedł do Pogoni Szczecin z duńskiego Vejle BK i początek miał naprawdę obiecujący. W pierwszych meczach rundy grał od pierwszej minuty, wyróżniał się żywiołowością i szybkością, a jego wejście do zespołu dawało nadzieję, że stanie się ważnym elementem ofensywy. Niestety, im dalej w rundę, tym szybciej te nadzieje gasły.
Finalnie Juwara okazał się jednym z największych zawodów jesieni. Jego gra była nieskuteczna i nieefektywna. Skrzydłowy, który powinien kreować sytuacje, wchodzić w pojedynki i posyłać groźne dośrodkowania, najczęściej… odgrywał piłkę do tyłu. Nie brał na siebie ciężaru gry, unikał dryblingów, a jego centry w pole karne były albo niedokładne, albo zupełnie niegroźne. Statystyki tylko to potwierdzają: 1 bramka i 1 asysta w 16 występach.
Druga część rundy w jego wykonaniu była wyjątkowo kiepska. Z zawodnika grającego od pierwszej minuty stał się graczem wchodzącym, który – mimo wielu szans – nie dawał drużynie absolutnie nic. Symbolicznym podsumowaniem jego jesieni pozostaje mecz Pucharu Polski z Widzewem Łódź, w którym Juwara wszedł z ławki i nie zaliczył ani jednego udanego zagrania, a jego słaby występ przyczynił się do odpadnięcia Pogoni z rozgrywek. Dynamiczny? Tak. Żywiołowy? Owszem. Ale to jedyne atuty, które pokazał. W praktyce nie wnosił do gry zespołu niczego konkretnego. Juwara nie spełnił oczekiwań i trudno dziś znaleźć argumenty za tym, aby Pogoń powinna go utrzymywać w kadrze na kolejne rundy. Ocena za rundę jesienną: 1,5/10.
José Pozo
José Pozo, 29-letni ofensywny pomocnik z Hiszpanii, dołączył do Pogoni Szczecin ze Śląska Wrocław. W rundzie jesiennej zagrał w 12 meczach, spędzając na boisku 608 minut, zanotował 1 asystę i nie zdobył żadnej bramki. Pozo rzadko był zawodnikiem pierwszego wyboru, w połowie rundy praktycznie nie pojawiał się na boisku, powracając do gry dopiero pod koniec sezonu.
Mimo przeciętnej jesieni jego atuty pozostają niezaprzeczalne. To z pewnością najlepszy technicznie zawodnik w zespole, z dużą wizją gry i świetnym przeglądem pola. Potrafi znakomicie zastawić się przy piłce, nie gubi jej, a jego prostopadłe podania często otwierają kolegom drogę do bramki. Widać u niego wysoki poziom umiejętności, które w pełni wykorzystane mogłyby znacząco podnieść jakość gry Pogoni.
Problemem jest jednak brak zaangażowania w grę defensywną i niska dynamika. Pozo nie angażuje się w grę obronną, co w nowoczesnym futbolu jest niemal obowiązkowe dla każdego zawodnika. Ten brak pracy bez piłki negatywnie wpływał na zespół, a Pogoń straciła przez to kilka punktów. Mimo słabych statystyk warto zostawić Pozo w zespole, bo jego gra potrafi być widowiskowa i kreatywna. W roli zmiennika lub zawodnika wprowadzającego świeżość może okazać się cennym elementem drużyny. Ocena za rundę jesienną: 2/10.
Mor Ndiaye
25-letni Senegalczyk Mor Ndiaye został sprowadzony do Pogoni Szczecin z greckiej Kallithei, aby wzmocnić pozycję defensywnego pomocnika. Klub szukał zawodnika klasy światowej, który mógłby zapewnić stabilność w kluczowej strefie boiska, ale finalnie do gry został Ndiaye. W 13 meczach Ekstraklasy zagrał 765 minut, strzelając jedną bramkę i dokładając 1 asystę w Pucharze Polski.
Ndiaye jest graczem bardzo bezpiecznym, najczęściej grającym do tyłu lub w bok. Choć celność podań jest wysoka, to głównie wynik prostych, zachowawczych zagrań – rzadko próbuje podania do przodu czy odważniejsze crossy. Brakuje mu wyobraźni i jakości, która pozwoliłaby zespołowi opierać na nim grę, zwłaszcza w kontekście walki o europejskie puchary.
W Szczecinie wszyscy pamiętają świetnych defensywnych pomocników jak Rafał Murawski czy Damian Dąbrowski, którzy stanowili o sile zespołu w tej strefie boiska – Ndiaye nie dorasta do ich poziomu. Jego gra była zbyt zachowawcza i przewidywalna, a potencjał na rozwój w Pogoni wydaje się ograniczony. W tej rundzie nie przekonał, dlatego trudno uzasadnić kontynuację współpracy w kolejnej kampanii.
Ocena za rundę jesienną: 2.5/10.
Benjamin Mendy
Na koniec zostaje Benjamin Mendy, 31-letni lewy obrońca i mistrz świata z reprezentacją Francji, którego transfer do Pogoni Szczecin wzbudził ogromne zainteresowanie mediów w Polsce i na świecie. Swego czasu wyceniany na 45 mln euro, Mendy największą renomę zyskał w Manchesterze City. Do Pogoni trafił z dużymi zaległościami treningowymi. Pierwsze tygodnie spędził na indywidualnych przygotowaniach, dopiero później dołączył do zajęć zespołowych.
W rundzie jesiennej zagrał w trzech meczach Ekstraklasy, w tym w dwóch od pierwszej minuty, łącznie spędzając na boisku 159 minut. Choć trudno ocenić jego wpływ na zespół po tak krótkim czasie, widać u niego wysoką jakość piłkarską. Świetnie funkcjonuje w grze ofensywnej – dokładne prostopadłe podania i precyzyjne wrzutki pokazują, że nadal dysponuje znakomitymi umiejętnościami technicznymi. Nieco słabiej wyglądała gra w defensywie, co nie jest zaskoczeniem przy ograniczonej liczbie spotkań i braku pełnego okresu przygotowawczego.
Ze względu na zbyt małą liczbę minut nie można wystawić pełnej oceny za rundę jesienną. Mendy potrzebuje czasu, aby w pełni wkomponować się w zespół, przepracować okres przygotowawczy zimą i pokazać, że może być realnym wzmocnieniem Pogoni w rundzie wiosennej.
Ocena za rundę jesienną: bez oceny.
Trójka bez oceny
Nowymi postaciami w Pogoni byli też Jan Biegański, Hussein Ali i Kacper Kostorz. Jednak otrzymali zbyt mało minut, by wystawić im pełnowartościową ocenę. Każdy z nich pojawiał się na boisku epizodycznie, zwykle w końcówkach spotkań, co utrudnia jakiekolwiek jednoznaczne wnioski o ich formie czy przydatności dla drużyny. Niestety, żaden z tej trójki nie dał też wyraźnego sygnału, że w najbliższym czasie może stać się realnym wzmocnieniem.
Letnie okienko transferowe Pogoni Szczecin, choć wzbudzało duże oczekiwania, okazało się słabe – większość nowych zawodników nie spełniła pokładanych w nich nadziei. Klub, dotąd słynący z przemyślanych i skutecznych transferów, tym razem nie trafił w swoje wzmocnienia.

