83 godziny i 41 minut – tyle czasu potrzebował Marek Huk, by pokonać trasę Polish Bike Tour Wschód 1200. Mieszkaniec Przylepu ukończył jeden z najtrudniejszych ultramaratonów rowerowych w Polsce na 8. miejscu wśród 103 zawodników.
Tegoroczna edycja prowadziła z Sopotu do Sanoka. Do przejechania było dokładnie 1208,6 kilometra. Po drodze uczestnicy musieli zmierzyć się także z około 12,5 tysiąca metrów przewyższeń.
To nie jest wyścig, w którym po kilkudziesięciu kilometrach czeka samochód techniczny, przygotowany posiłek czy zaplanowany nocleg. W Polish Bike Tour każdy jedzie na własny rachunek. Sam decyduje, kiedy odpocząć, gdzie coś zjeść i ile czasu poświęcić na sen. Każdy postój oznacza kolejne minuty straty, ale jazda bez odpoczynku wcześniej czy później kończy się kryzysem.
W tym roku zawodnicy musieli dodatkowo radzić sobie z pogodą. W dzień temperatura dochodziła do 32–34 stopni Celsjusza, a nocą spadała do 7–8 stopni.
Jak wspomina Marek Huk, na trasie nie brakowało też mniej oczywistych przeszkód, takich jak psy wybiegające z posesji z zamiarem dogonienia uczestników wyścigu.
Choć samo ukończenie Polish Bike Tour Wschód 1200 jest dużym osiągnięciem, Marek Huk zrobił coś więcej – zameldował się na mecie w pierwszej dziesiątce. Wśród 103 uczestników z całej Polski był ósmy. I to właśnie ten wynik najlepiej pokazuje skalę jego sukcesu.

