Gdzie mogą być dziś, 25 sierpnia, bociany ze Smolęcina? Czy są jeszcze gdzieś w okolicy, przemierzają już południe Europy, a może dotarły do Turcji? Tego nie da się sprawdzić bez nadajnika GPS. Wiemy jednak, że dla bocianów z Polski trwa wielka podróż aż do Afryki.
Przejeżdżając przez Smolęcin, spojrzeliśmy na bocianie gniazdo. Było puste. Jeszcze niedawno były tam bociany. Dziś nie ma ani dorosłych, ani młodych. Jak usłyszeliśmy, gniazdo jest puste od kilku dni. To jednak o tej porze roku zupełnie naturalny widok. Część bocianów opuszcza Polskę już nawet na przełomie lipca i sierpnia. Ale dokąd właściwie lecą?
Ze Smolęcina na południowy wschód
Bociany białe z Polski należą przede wszystkim do populacji korzystającej z wschodniego szlaku migracyjnego. Badania wskazują, że polskie bociany lecą przez Bałkany, w kierunku Bosforu, następnie przez Turcję i wschodnią część basenu Morza Śródziemnego, a dalej przez Bliski Wschód i Egipt do Afryki. Ich zimowiska znajdują się przede wszystkim we wschodniej i południowej Afryce. W zależności od miejsca zimowania taka podróż może liczyć około 4-5 tys. km, a do Afryki Południowej nawet 10 tys. km w jedną stronę.
To oczywiście prawdopodobny scenariusz dla polskiej populacji, a nie dokładna trasa konkretnego ptaka. Są bowiem również bociany korzystające z zachodniego szlaku, przez Francję, Hiszpanię i Gibraltar. Umowna granica między obiema strategiami przebiega w rejonie Łaby, ale ptaki znajdujące się w pobliżu tej strefy mogą wybierać różne trasy.
Młody bocian nie czeka na rodziców, a „mąż” czeka na „żonę”?
Jedna z największych niespodzianek dotyczy młodych ptaków. Można by przypuszczać, że rodzina bocianów rusza w coś w rodzaju wspólnej wyprawy: rodzice prowadzą, młode lecą za nimi, a cała rodzina dociera razem do Afryki. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Młode bociany mogą rozpocząć migrację niezależnie od rodziców. Nie muszą czekać, aż dorosłe ptaki zdecydują się na odlot.
I pojawia się fascynujące pytanie: skoro młody bocian nigdy wcześniej nie był w Afryce, to skąd wie, dokąd lecieć? Nie dostaje od rodziców mapy ani instrukcji. Ma w sobie wrodzony mechanizm, który pomaga mu rozpocząć migrację we właściwym kierunku. Z każdym kolejnym rokiem zdobywa jednak doświadczenie. Badania pokazują, że młode bociany są mniej przywiązane do konkretnych miejsc zimowania niż dorosłe. Ich trasy i miejsca, w których spędzają zimę, mogą się więc zmieniać.
A co z rodzicami? Przez całe lato tworzą parę, wspólnie zajmują gniazdo i wychowują młode. Kiedy jednak przychodzi czas odlotu, nie muszą ruszać w drogę razem. Każdy z dorosłych bocianów może rozpocząć migrację osobno, mieć inne miejsca odpoczynku, a nawet obrać nieco inną trasę. Mogą przez część podróży lecieć razem, ale równie dobrze mogą się rozdzielić. Jesienią bociania rodzina przestaje więc być jedną grupą, każdy ptak rozpoczyna własną podróż na południe.
Najpierw jest sejmik
Zanim jednak bocian ruszy w tysiące kilometrów długą podróż, musi się do niej przygotować. I właśnie dlatego pod koniec lata możemy zobaczyć coś, co dla człowieka wygląda jak niezwykłe zgromadzenie. Na jednej łące stoi kilkadziesiąt bocianów. Na sąsiednim polu kolejne. Jeszcze inne przelatują nad okolicą. To właśnie bociani sejmik.
Nie jest to jednak rodzinne spotkanie jednej bocianiej familii. W grupach mogą znaleźć się ptaki z różnych gniazd i różnych miejscowości. Bociany wspólnie żerują i odpoczywają. Można więc powiedzieć, że sejmik jest czymś w rodzaju bocianiego dworca przesiadkowego. Jedne ptaki dopiero przybywają. Inne odpoczywają. Jeszcze inne są już gotowe do drogi. A potem pewnego dnia duża grupa po prostu znika.
Nie ma komendy: „Ruszamy do Afryki!”
Jak bociany wiedzą, że to już czas? Nie ma oczywiście jednego momentu, w którym wszystkie ptaki podejmują wspólną decyzję. Na rozpoczęcie migracji wpływają między innymi zmiany długości dnia, fizjologia i gospodarka hormonalna ptaków, ich kondycja, dostępność pokarmu oraz pogoda. To dlatego opuszczanie Polski nie następuje jednego dnia. Jedne bociany odlatują wcześniej, inne później. Niektóre mogą już być daleko na południu, podczas gdy inne jeszcze przez jakiś czas żerują w okolicy. Dlatego puste gniazdo w Smolęcinie 24 sierpnia nie oznacza, że wszystkie bociany z okolicy odleciały tego samego dnia.
Bocian nie macha skrzydłami przez kilka tysięcy kilometrów
Wielka migracja jest możliwa dzięki niezwykłej technice lotu. Bocian nie jest ptakiem, który przez cały dzień bez przerwy macha skrzydłami. Wykorzystuje termikę, wznoszące się prądy ciepłego powietrza. Gdy słońce nagrzewa ziemię, ogrzane powietrze zaczyna się unosić. Bocian znajduje taki komin termiczny, zaczyna krążyć i zdobywa wysokość. Potem rozkłada skrzydła i szybuje w kierunku następnego komina. I znów: wznoszenie - szybowanie - wznoszenie - szybowanie.
To ogromna oszczędność energii. Właśnie dlatego bociany niechętnie przelatują nad dużymi akwenami. Nad otwartą wodą brakuje odpowiednich kominów termicznych. To jeden z powodów, dla których europejskie bociany wybierają trasy omijające Morze Śródziemne.
Dzień z życia bociana w podróży
Migracja nie wygląda jednak jak nieprzerwany lot. Bocian potrzebuje odpoczynku i jedzenia. Dzień migracyjny zaczyna się po nocnym odpoczynku. Nadajniki GPS wykazały, że młode bociany mogą nocować między innymi na drzewach, budynkach, a także na ziemi.
Rano czekają na odpowiednie warunki. Słońce ogrzewa ziemię. Pojawiają się termiki. Bocian rusza. Przez kolejne godziny może pokonywać dziesiątki, a przy sprzyjających warunkach nawet ponad sto kilometrów. Nie jest jednak tak, że codziennie pokonuje identyczny dystans. Migracja składa się również z dni odpoczynku i postojów. Badania GPS pokazują, jak ważne są miejsca, w których ptaki zatrzymują się, by odpocząć i uzupełnić zapasy energii. W czasie takiego postoju bocian może po prostu zejść na łąkę i zacząć żerować.
A co je? To przede wszystkim pokarm zwierzęcy: owady, dżdżownice, płazy, małe gryzonie, jaszczurki i inne niewielkie zwierzęta. Dlatego dobra łąka czy podmokły teren może być dla migrującego bociana równie ważny jak autostrada dla człowieka podczas dalekiej podróży, pozwala zatankować przed dalszą drogą.
Bocian czeka na dobrą pogodę
Bocian nie musi być bohaterem za wszelką cenę. Jeśli warunki są złe, może zostać. Silny deszcz, niekorzystny wiatr czy brak odpowiedniej termiki mogą sprawić, że ptak spędzi dzień w miejscu postoju. Kiedy jednak warunki się poprawiają, migracja może gwałtownie przyspieszyć.
To dlatego dwa bociany, które rozpoczęły podróż w tym samym czasie, po kilku dniach mogą znajdować się w zupełnie innych miejscach. Jeden przeleci 150 kilometrów. Drugi zatrzyma się na cały dzień. Trzeci poleci jeszcze dalej. A po drodze ptaki mogą się rozdzielać i ponownie łączyć z innymi osobnikami.
Gdzie więc są dzisiaj?
Tego nie wiemy. Jeżeli bociany ze Smolęcina rozpoczęły migrację odpowiednio wcześnie, 25 sierpnia mogą być już na południu Polski, na Bałkanach, a nawet w rejonie Bosforu. Jeżeli wyruszyły później, mogą znajdować się znacznie bliżej. Bez nadajnika GPS możemy jedynie wyznaczyć prawdopodobną trasę. Możemy jednak być pewni jednego: puste gniazdo w Smolęcinie nie oznacza końca historii.
Wiosną bociany ruszą na północ. Pokonają tysiące kilometrów, by ponownie pojawić się w Europie. Także w Smolęcinie. Czy wrócą dokładnie te same ptaki? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że bociany wykazują silne przywiązanie do swoich miejsc lęgowych. W polskich badaniach w około 78 proc. przypadków oznakowane ptaki ponownie wykorzystywały to samo gniazdo w kolejnym sezonie.
