Mieszkaniec Warzymic zgłosił się do naszej redakcji, zbulwersowany tym, jak według niego, jeden z marketów manipuluje cenami produktów.
Sprawa dotyczy opakowania łososia, które zgodnie z oznaczeniem na półce, miało kosztować zaledwie 5,99 zł. Tymczasem przy kasie okazało się, że cena wyniosła ponad pięć razy więcej.
Poszedłem z córkami na zakupy, planowaliśmy zrobić kolację: sałatkę z łososiem, awokado i jajkiem. Na jednej z półek znaleźliśmy łososia za trochę ponad 12 zł. Jednak chwilę później trafiliśmy na regał oznaczony jako superceny – opowiada nasz Czytelnik.
Tam zobaczył opakowanie innej firmy, wyraźnie oznaczone jako supercena, z ceną 5,99 zł, do tego porcja była większa.
Kto by się nie skusił? Zamieniliśmy produkty. Pomyślałem też, że pewnie termin ważności się kończy, dlatego ten produkt wylądował w półce z „supercenami”. Sałatkę chcieliśmy zrobić tego samego dnia wieczorem, więc termin ważności nie był dla nas ważny.
Po opłaceniu zakupów przyszło zaskoczenie. Na paragonie za łososia widniała kwota… 31,53 zł.
Wróciliśmy do kasy, zwróciliśmy uwagę, że na półce była wyraźnie niższa cena. Kasjer poszedł z nami, wskazał etykietę i powiedział, że cena 5,99 zł to stawka za 100 gramów. Rzeczywiście, dopisek był, ale bardzo małą czcionką, niemal niewidoczny – relacjonuje mężczyzna.
Co istotne, jak zaznacza, klient nie ma możliwości kupna dokładnie 100 gramów, bo produkt był już zapakowany, a opakowanie ważyło więcej.
Po co dają cenę za 100 gramów, jak nie mogę kupić 100 gramów tego towaru? Przyjrzałem się innym, sąsiednim cenom. Żadna nie miała takiego dopisku, co oznacza, że cena była taka jak w kasie, czyli jak powinno być. To dlaczego w tym przypadku nie napiszą, że ten produkt kosztuje 31,53?
Mieszkaniec Warzymic podkreśla, że oburzają go takie działania.
To skandaliczna polityka cenowa sklepu, która moim zdaniem jest obliczona to, żeby klient, który robi większe zakupy, nie zauważył, że grubo przepłacił. Poza tym, co to za supercena, i umieszczenie tego produktu na półce z supercenami, kiedy w innym miejscu tego samego sklepu, ten sam towar jest faktycznie w korzystniejszej cenie, niż w innych marketach, bo taki łosoś kosztuje zwykle około 15-16 złotych.
Nasz czytelnik podkreśla, że nie jest to odosobniony przypadek manipulacji cenami.
Są takie znane marki, które potrafią na jednej etykiecie umieścić trzy, czy cztery różne ceny, każdą inną czcionką. Nie wiadomo, która obowiązuje. To jest zwykła pułapka na klientów. Takie sklepy omijam szerokim łukiem i radzę to wszystkim. Może wtedy właściciele się opamiętają. Bo w to że ktoś coś z tym zrobi, to już dawno przestałem wierzyć – mówi rozżalony mieszkaniec.
Opis tej sytuacji przesłaliśmy do rzecznika praw konsumenta. Czekamy na odpowiedź i komentarz prawny.

