Jedni powiedzą, że Międzyodrze ma smak słodkich, żółtych mirabelek, których pełno jeszcze za mostem w Gryfinie. Inni przypomną sobie zapach dzikiej mięty rosnącej wśród zarośli. Większość pomyśli jednak o rybach. Sandacz, węgorz, sum i szczupak od lat kojarzą się z tą okolicą.
Rybactwo i wędkarstwo są nierozerwalnie związane z Międzyodrzem i Odrą. Pozostaną tu również po utworzeniu parku narodowego. Rybacy i wędkarze nie są jedynie użytkownikami tych wód. Oni też współtworzą historię i tożsamość regionu.
Rybacka Spółdzielnia „Regalica” działa od listopada 1949 roku. Jej rybacy prowadzą połowy na Odrze, Odrze Zachodniej, Odrze Wschodniej oraz Międzyodrzu. Obecnie spółdzielnia zatrudnia siedmiu rybaków zajmujących się połowem ryb słodkowodnych. Węgorze, sandacze, szczupaki, liny, sumy, leszcze, płocie i krąpie można zamówić i kupić między innymi w bazie rybackiej w Gryfinie.
Ci, którzy łowią tutaj od lat, podkreślają bogactwo miejscowej ichtiofauny. Okolica znana jest w całej Polsce przede wszystkim z sandaczy. Ryba ta ma białe, delikatne mięso, które bywa określane jako lekko maślane. Można ją smażyć, piec, grillować albo gotować.
Na pierwszy raz najlepiej wybrać najprostszy sposób. Filet doprawiamy solą i pieprzem, a następnie smażymy z jednej strony na oliwie. Później dodajemy masło klarowane, przewracamy rybę i polewamy ją tłuszczem z patelni. Można dorzucić gałązkę rozmarynu i ząbek czosnku. Gotowego sandacza wystarczy skropić sokiem z cytryny.
Szczupak ma mięso białe, sprężyste i niezbyt tłuste. Obok sandacza uchodzi za jedną z najsmaczniejszych ryb słodkowodnych. Mięso lina jest ciemniejsze, a jego smak może przypominać karpia. Miejscowi rybacy i wędkarze polecają również ryby wędzone. Wśród nich króluje węgorz – dla wielu prawdziwy przysmak.
Jest jeszcze przepis, który rybacy ze spółdzielni „Regalica” znają od kilkudziesięciu lat. To ryba z brzoskwiniami, nazywana również filetem rybnym „inaczej”. Najlepiej smakuje następnego dnia, kiedy wszystkie składniki zdążą się ze sobą połączyć.
Filet rybny „inaczej”
Składniki
- 1,25 kg filetu z sandacza lub suma,
- sól, pieprz i majeranek,
- sok z cytryny,
- mąka do obtoczenia ryby,
- olej do smażenia.
- Sos
- 8 cebul albo 4 cebule i 4 pory – tylko białe części,
- 2 czerwone papryki,
- 1 puszka brzoskwiń,
- pół słoiczka koncentratu pomidorowego,
- trzy czwarte dużego słoika pikantnego keczupu,
- pół szklanki oleju,
- 2 łyżeczki musztardy.
Przygotowanie
Filety dopraw solą, pieprzem, majerankiem i sokiem z cytryny. Obtocz je w mące i usmaż na oleju.
Na drugiej patelni podsmaż cebulę. Jeśli wybierasz wariant z porami, dodaj ich pokrojone białe części. Dorzuć pokrojoną paprykę i duś wszystko przez chwilę. Następnie dodaj odsączone i pokrojone brzoskwinie, keczup, koncentrat pomidorowy, olej oraz musztardę. Całość zagotuj.
Jeszcze ciepłe składniki układaj w naczyniu warstwami: sos, ryba, ponownie sos i ryba. Ostatnią warstwą powinien być sos. Po wystudzeniu wstaw danie do lodówki. Najlepsze będzie następnego dnia.
Międzyodrze można oglądać, można go słuchać, ale można też poznawać jego smaki. A stary przepis przekazywany przez rybaków mówi o tym miejscu czasem więcej niż niejeden przewodnik.
