Próba generalna Portowców wypadła okazale, Pogoń wygrała z Wartą Poznań 4:0. Dumę Pomorza wzmocniło na razie pięciu zawodników. Jak wypadli po raz pierwszy na Twardowskiego?
Spotkanie rozpoczęło się w imponującym tempie. Pogoń od pierwszego gwizdka grała szybko, agresywnie, wysoko pressując rywala. Jednak już w 8. minucie goście mogli objąć prowadzenie. Portugalczyk Marian Huja, nowy środkowy obrońca Pogoni, zbyt lekko podał piłkę do bramkarza. Przejął ją zawodnik Warty i znalazł się sam na sam z golkiperem. Na szczęście Valentin Cojocaru popisał się świetnym refleksem i uchronił drużynę przed stratą bramki. Nieco później Huja znów się pomylił, tym razem źle się ustawił i dał się przeskoczyć piłce, którą dopadł rywal, co znów groziło stratą gola.
Po tych błędach Portugalczyk się otrząsnął. Jego gra była coraz lepsza, widać było, że to jednak zawodnik o dużym potencjale: silny, aktywny, potrafiący dobrze wyprowadzić piłkę. Możliwe, że zbyt mocno chciał się pokazać, co przełożyło się na nerwowy początek. Jeśli ograniczy błędy, będzie solidnym wzmocnieniem defensywy.
Błysk Mukairu, Rozczarowujący Pozo
Największe wrażenie zrobił Paul Mukairu. Lewonożny skrzydłowy zdobył jedną bramkę i zaliczył asystę. Choć początkowo był niewidoczny, bo Pogoń częściej atakowała stroną Grosickiego, z czasem pokazał swoje możliwości. Ma znakomite przyspieszenie, dobry drybling, balans ciałem i precyzyjne zagrania. Po pierwszym dość nijakim kwadransie, później zaczął być bardziej wykorzystywany przez kolegów. Był aktywny, po stratach zespołu cofał się do odbioru. Bramkowa akcja z 32 minuty z Pozo i Grosickim była znakomita. Mukairu szybkim zwodem ograł rywala na skrzydle, zagrał w pole karne, tam Pozo przepuścił przytomnie piłkę między nogami, dopadł jej Grosicki, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Kilka minut po przerwie Mukairu sam zdobył bramkę. Przejął piłkę na lewym skrzydle, minął rywala i precyzyjnie uderzył przy słupku. Takiego skrzydłowego Pogoni brakowało. Jest szansa, że ze skrzydeł nie tylko Grosicki będzie precyzyjnymi wrzutkami obsługiwał napastnika, z drugiej strony będzie robił to Mukairu.
Mor Ndiaye, senegalski pomocnik, zagrał jako defensywny pomocnik. Początek miał nieco niemrawy, ale z czasem zaczął pokazywać się z lepszej strony. Był aktywny w odbiorze, nieźle czytał grę, prezentował dobrą dynamikę. W porównaniu z wcześniejszymi sparingami w Opalenicy wyglądał lepiej, widać, że zaczyna łapać zgranie z zespołem. Wciąż jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że to raczej uzupełnienie kadry, a kibice liczą na bardziej spektakularne wzmocnienie środka pola. Zwłaszcza że trener Robert Kolendowicz w rozmowie w Kanale Sportowym zdradził, że prowadzi rozmowy z „bardzo mocnym nazwiskiem”.
Debiutujący w Szczecinie José Pozo nie zachwycił. Hiszpan pokazał niezłą technikę i przegląd pola, ale był zbyt pasywny, często niewidoczny. Sprawiał wrażenie zagubionego, nie do końca odnajdującego się na boisku. Kilka przebłysków nie wystarczyło, by pozostawić dobre wrażenie. To zawodnik z potencjałem, ale… może bardziej do gry na małym boisku. Głosy dobiegające z poprzedniego klubu Pozo, Śląska Wrocław, że Hiszpan nie za bardzo lubi brać udział w grze obronnej, potwierdziły się.
Piątym zawodnikiem, którego Pogoń pozyskała w ostatnim czasie, jest Musa Juwara. Gambijczyk niestety nie zagrał w meczu z Wartą, więc nie możemy go ocenić. Za to kilka słów napiszemy o innych graczach, których dobrze znany, ale niektórzy zaprezentowali bardziej obiecująco niż w ostatnich meczach ligowych.
Młodzież daje nadzieję
Pochwalić trzeba przede wszystkim Adriana Przyborka. 18-latek był bardzo aktywny. Momentami miało się wrażenie, że orał murawę. Zademonstrował kilka dobrych zagrań, a próbował też tych naprawdę trudnych. Do tego strzelił piękna bramkę na 3:0 w 44 minucie, pięknym precyzyjnym strzałem zza linii pola karnego. Jeśli będzie sfokusowany na piłce to może to być jego sezon, a jego wartość na Transfermarkt poszybuje z obecnych 4 mln euro, na drugie tyle.
Równie dobrze zaprezentował się Patryk Paryzek, który już w 18. minucie zdobył gola, zachowując się jak rasowy snajper, przyjął piłkę z obrońcą na plecach, obrócił się i z bliska pokonał bramkarza. Przypomniał tym samym styl gry Efthymiosa Koulourisa, króla strzelców poprzedniego sezonu.
Na pochwałę zasługuje też bramkarz Cojocaru, który obronił wszystko, co leciało w światło bramki, a nie wszystkie uderzenia były łatwe. Aktywny i chętny do gry w przodzie był Leo Borges, choć widać było słabe zrozumienie z Grosickim. Nasz kapitan też wykazywał dużą ochotę do gry, często zmieniał flanki z lewej na prawą, pokazywał się w środku, miał kilka odbiorów w tym jeden spektakularny. No i strzelił bramkę.
Ciekawym posunięciem było ustawienie Koutrisa w środku pola po przerwie. Grek przez kilkanaście minut był centralną postacią drugiej linii, każda akcja przechodziła przez niego. Szkoda, że po zejściu Borgesa musiał wrócić na lewą obronę, w środku pola mógłby odegrać ważniejszą rolę. To zawodnik, który powinien dużo częściej być wykorzystywany do kreatywnej gry w pomocy.
Zwycięstwo 4:0 cieszy, ale warto pamiętać, że rywalem była Warta Poznań – zespół, który właśnie spadł z I ligi. Kolejni przeciwnicy będą o wiele mocniejsi, a dopiero wtedy przekonamy się, na co naprawdę stać zespół.
Dobrą wiadomością jest to, że ofensywa transferowa Pogoni jeszcze się nie zakończyła. Właściciel klubu Alex Haditaghi zapowiedział w mediach społecznościowych, że do zespołu dołączą kolejni zawodnicy. Trener Kolendowicz potwierdził dziś w Kanale Sportowym, że szansę dostanie Kacper Kostorz, a bliski podpisania kontraktu jest Jan Biegański. Niewykluczone są też jeszcze bardziej spektakularne transfery, szczególnie do środka pola.

