O tym, z jakimi wyzwaniami mierzy się Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kołbaskowie rozmawiamy z dyrektorką jednostki – Dorotą Krzywicką.
Kim jest pracownik socjalny i na czym polega jego praca?
- To w wielkim skrócie człowiek od wszystkiego. Ktoś, kto łączy pracę w terenie z pracą w ośrodku. Ktoś, kto na bieżąco śledzi zmiany w ustawach i zadaniach jakie realizuje ośrodek. Jest on takim chodzącym komputerem. Musi wiedzieć, jaką formę pomocy i z jakiej ustawy zastosować, aby klient uzyskał jak najlepsze wsparcie. I nie dotyczy to tylko pomocy finansowej. Kiedyś Ośrodek Pomocy Społecznej był miejscem, do którego przychodziło się głównie po wsparcie finansowe na zakup opału czy jedzenia. Teraz realia są zupełnie inne.
Jakie problemy dominują?
- Przemoc w rodzinach. Coraz częściej zgłaszają się do nas ludzie majętni, których dotyka przemoc fizyczna lub psychiczna. Na drugim miejscu są problemy ze zdrowiem psychicznym - od dzieci, poprzez młodzież, aż po dorosłych. Są osoby samotne, które nie radzą sobie same. Do momentu, gdy jesteśmy w stanie zapewnić pomoc w ramach usług opiekuńczych czy opieki wytchnieniowej, radzimy sobie. Gdy jednak ktoś wymaga całodobowej opieki, musimy kierować go do Domu Pomocy Społecznej. To są bardzo wysokie koszty idące z budżetu gminy. Miesięczny pobyt w DPS dla osób z chorobami psychicznymi to ok.10 tysięcy złotych, przy chorobach somatycznych 6-8 tysięcy. Każdego roku liczba zgłoszeń rośnie.
W jaki sposób ośrodek pomaga dorosłym dotkniętym przemocą fizyczną lub psychiczną?
- Kiedy otrzymujemy "niebieską kartę", najczęściej założoną przez policję lub szkołę, pracownik socjalny wchodzi w środowisko, rozmawia i bada sytuację. Jeśli zachodzi potrzeba objęcia ofiary przemocy wsparciem, umawiamy ją z naszym psychologiem lub terapeutą, aby zbadać, czy potrzebna jest terapia. Sprawcą przemocy, w przypadku "niebieskich kart", zajmuje się policja. Często udaje się ugasić przysłowiowy pożar po kilku miesiącach współpracy, ale gdy widać, że poprawa nie następuje, sprawy są kierowane do sądu. Powody konfliktów są różne, często dotyczą majątku lub pieniędzy. Czasami w grę wchodzą używki.
Z jakimi wyzwaniami borykają się nastolatkowie?
- Z obserwacji wynika, że głównym problemem jest hejt w szkole. Młodzież jest bardziej wrażliwa, być może za bardzo zaopiekowana przez rodziców i często nie potrafi sobie radzić z problemami. Dochodzi do prób samobójczych i samookaleczania. Takie przypadki się u nas pojawiają.
Jak wygląda typowy dzień pracy pracownika socjalnego?
- Dzień rozpoczyna się od wprowadzenia do systemu dokumentów, w tym wywiadów z dnia poprzedniego. Potem pracownik analizuje problemy rodziny, ustala plan pomocy i kontaktuje się z komornikami, terapeutami, innymi ośrodkami. To jest praca przy biurku. Dopiero po „obrobieniu” dokumentów pracownik rusza w teren. Odwiedza rodziny, które składają nowe wnioski lub z którymi kontynuowana jest praca socjalna. Zajmuje się seniorami w podeszłym wieku, sprawdzając czy mają jedzenie, wsparcie rodziny, kontakt z lekarzem i zapłacone rachunki.
Czy praca socjalna jest bezpieczna? Czy pracownicy spotykają się z agresją?
- Bywa, że tak. Moi wieloletni pracownicy potrafią się wycofać, jeśli czują zagrożenie. Sama miałam kiedyś niebezpieczny kontakt z klientem. Podczas wizyty kontrolującej u starszego, niepełnosprawnego pana, nagle do domu wszedł młody człowiek siekierą uniesioną ostrzem w naszym kierunku. Był zamroczony. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Wchodzimy do rodzin, gdzie jest alkohol lub narkotyki i nigdy nie wiemy, co tam zastaniemy. To nie jest bezpieczny zawód.
Czego życzyć pracownikom socjalnym?
- Umiejętności rozgraniczenia życia zawodowego od prywatnego, tak by nie przynosić problemów z pracy do domu. Poza tym wyższych pensji i uznania społecznego. Dopóki ten zawód nie będzie miał prestiżu, młodzi ludzie nie zechcą do niego przychodzić, a praca jest coraz trudniejsza.

