Do tej samej szkoły chodziły mama i córka, a obie miały tego samego wychowawcę. Inna rodzina wybrała ją po powrocie do Polski z Irlandii i - jak przyznaje - trudno było trafić lepiej. Jubileusz 80-lecia Szkoły Podstawowej w Będargowie stał się okazją do wspomnień, spotkań i opowieści o tym, co sprawia, że ta kameralna placówka jest ważna dla kolejnych pokoleń mieszkańców.
Uroczystości rozpoczęły się w środę, 14 października, o godz. 10. Szkoła została wspaniale przygotowana na przyjęcie gości, a jej korytarze zamieniły się w przestrzeń pełną pamiątek. Wśród przybyłych znaleźli się przedstawiciele lokalnych władz, sponsorzy, emerytowani nauczyciele i pracownicy placówki, rodzice, uczniowie oraz absolwenci. Były oficjalne przemówienia, występy uczniów i wspomnienia związane z historią szkoły.
- Bardzo pilnie i uważnie przygotowywaliśmy się do tej uroczystości. Mam nadzieję, że wszystkim się podobało. Bardzo się denerwowaliśmy, bo przybyło do nas wielu gości - mówiła Agnieszka Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Będargowie.
Szkolne muzeum pełne wspomnień
Jedną z atrakcji była wystawa przygotowana z inicjatywy Magdaleny Bajon, nauczycielki placówki. Pomysł pojawił się już latem, a jego realizacja wymagała zgromadzenia wielu przedmiotów dokumentujących historię szkoły i dawnego szkolnictwa. Na korytarzach można było oglądać stare podręczniki, mapy, kroniki, świadectwa, przybory szkolne, liczydła, pióra, pomoce do nauki biologii, tarcze i fartuchy. Na końcu korytarza przygotowano aranżację dawnej sali lekcyjnej z drewnianą ławką o zielonym blacie, mapą Polski i szkolnymi tablicami. Niektóre eksponaty miały dla Magdaleny Bajon osobiste znaczenie.
- Przy dokładnie tej ławce sama uczyłam się w szkołach w Drozdowie i Rymaniu. To właśnie przy niej miałam lekcje ZPT - wspomina z uśmiechem nauczycielka.
Stary skórzany tornister należał natomiast do jej kolegi z klasy. Dzięki takim historiom wystawa nie była tylko zbiorem przedmiotów, lecz także opowieścią o ludziach i ich szkolnych latach.
Szczególną pamiątką było świadectwo z roku szkolnego 1948/1949. Zwiedzający mogli przyjrzeć się dokumentowi sprzed ponad siedmiu dekad i sprawdzić, jakie przedmioty wtedy obowiązywały w szkole i jakieś właściciel świadectwa dostał oceny.
Mama i córka miały tego samego wychowawcę
Dla pani Izabeli jubileusz był okazją do powrotu do własnych wspomnień, ale także do historii rodzinnej.
- Moja historia jest o tyle ciekawa, że do tej szkoły chodziłam ja, ale wcześniej uczyła się tu również moja mama. I obie miałyśmy tego samego wychowawcę, pana Mariana Gołębskiego. Wielu uczniów się go bało, bo był surowy, ale ja zawsze go lubiłam. Uważałam, że to wspaniały pedagog, który miał świetne podejście do uczniów - opowiadała pani Izabela. - Pamiętam też ówczesnego dyrektora, pana Piotra Perczyka. To był ciepły, serdeczny człowiek, który naprawdę dbał o szkołę i uczniów.
Różnica pokoleniowa oznaczała jednak zupełnie inne doświadczenia. Jej mama mieszkała w Bobolinie i codziennie pokonywała pieszo cztery kilometry do szkoły.
- Mama chodziła do szkoły na piechotę, przez las, czy to w błocie, czy w deszczu. Dzisiaj szkolna codzienność wygląda zupełnie inaczej, ale to są wspaniałe wspomnienia - mówiła.
Po ponad 20 latach wrócili z Irlandii
Szkoła w Będargowie jest ważna nie tylko dla dawnych absolwentów. Swoje miejsce znalazły tu również rodziny, które dopiero niedawno związały się z okolicą. Pani Karolina wróciła z rodziną do Polski po ponad 20 latach spędzonych w Irlandii. Jej syn uczęszcza obecnie do szóstej klasy.
- Wróciliśmy do Polski z Irlandii. Mój syn chodzi do szóstej klasy i muszę powiedzieć, że to wspaniała szkoła. Jest lokalna, wszyscy się tutaj znamy, a nauczyciele mają świetne podejście do dzieci. To pierwsza szkoła mojego syna w Polsce i chyba trafiliśmy najlepiej, jak się da - opowiadała pani Karolina.
W jej ocenie dużą zaletą jest właśnie kameralność placówki. W lokalnej społeczności łatwiej się poznać, utrzymywać kontakt i wspólnie uczestniczyć w życiu szkoły. Znaczenie ma również podejście pedagogów, którzy mogą lepiej poznać swoich uczniów i ich potrzeby.
Podobne odczucia ma pani Kasia, której dziecko uczy się w czwartej klasie.
- Ta szkoła jest trochę jak dom. Jest tutaj naprawdę bardzo miło, a dzieci mają dużo swobody i mogą robić więcej, w pozytywnym sensie. To świetne miejsce do rozwoju. Ważni są nie tylko nauczyciele, ale też rodzice i dzieci, które tworzą tę społeczność. Myślę, że właśnie to sprawia, że dobrze się tutaj czujemy - mówiła pani Kasia.
Na dobrą atmosferę i lokalny charakter placówki zwracał uwagę również pan Łukasz, którego dzieci uczęszczają do pierwszej i szóstej klasy.
- Ważne jest to, że w mniejszych klasach nauczyciele mogą poświęcić uczniom więcej uwagi. Łatwiej dostrzec ich potrzeby, mocne strony i trudności, a także wspierać ich rozwój - mówił.
Jubileusz z tortem i szkolnymi występami
Główna część uroczystości odbyła się w specjalnie przygotowanej sali sportowej. Odpowiednio przyciemniona, ekran z prezentacjami i materiałami poświęconymi historii placówki nadały spotkaniu wyjątkową, teatralną oprawę. Podczas apelu przypomniano najważniejsze wydarzenia z dziejów szkoły, a uczniowie zaprezentowali program artystyczny. Nie zabrakło podziękowań dla osób, które przez lata współtworzyły placówkę i wspierały jej działalność. W przygotowanie jubileuszu zaangażowali się również rodzice, pomagając w organizacji wydarzenia i przygotowaniu poczęstunku.
Po zakończeniu części oficjalnej na salę wjechał okolicznościowy tort, którym częstowali się zaproszeni goście i uczniowie. Był to słodki finał dnia pełnego wspomnień.
Osiemdziesiąt lat historii to setki uczniów, nauczycieli i rodzin związanych z Będargowem. Jubileusz pokazał, że szkolne wspomnienia potrafią łączyć pokolenia, a o wyjątkowości placówki decydują nie tylko jej historia i mury, lecz przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą.
