Strona Kołbaskowo.eu używa plików cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie.

  • Gmina
  • Biogazownia w pobliżu Kamieńca. Mieszkańcy pytają, inwestor wyjaśnia

Biogazownia w pobliżu Kamieńca. Mieszkańcy pytają, inwestor wyjaśnia

Zapach, hałas, ciężarówki, wpływ na środowisko i bezpieczeństwo pobliskich zabudowań – tego obawiają się mieszkańcy Kamieńca w związku z planowaną w okolicy budową biogazowni rolniczej. Inwestor odpowiada, że instalacja będzie szczelna, ma wykorzystywać przede wszystkim materiały roślinne i obornik, a krążące informacje o przetwarzaniu odpadów mięsnych nie mają pokrycia w projekcie. Obie strony spotkają się 14 września, aby porozmawiać o szczegółach przedsięwzięcia.

Biogazownia przetwarza materię organiczną w biogaz. W zamkniętych zbiornikach, bez dostępu tlenu, bakterie rozkładają rośliny, obornik lub pozostałości z produkcji rolnej. Powstający w ten sposób gaz może służyć do produkcji prądu i ciepła. Po zakończeniu fermentacji zostaje poferment, który może być stosowany jako nawóz.


W Polsce działa ponad 400 różnego rodzaju biogazowni. Z najnowszych danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa wynika, że pod koniec maja 2026 roku w rejestrze znajdowało się 209 instalacji wykorzystujących biogaz rolniczy.


Pomysł zaczął się od wysłodków

Mateusz Watral mówi, że pomysł budowy biogazowni pojawił się w latach 2022–2023. Był związany z prowadzonym przez niego gospodarstwem rolnym i poszukiwaniem sposobu na wykorzystanie wysłodków buraczanych. Dawniej trafiały one głównie do hodowców bydła. Ponieważ takich gospodarstw w regionie jest coraz mniej, trudniej znaleźć dla nich odbiorców.


– Wysłodki mają niewielką wartość nawozową, ale zawierają cukier, dlatego dobrze nadają się jako substrat do produkcji biogazu – wyjaśnia inwestor.

W instalacji mają być wykorzystywane również kiszonka z kukurydzy oraz obornik koński i bydlęcy. Mateusz Watral wskazuje, że na terenie gminy i w jej sąsiedztwie działa kilka stadnin, a powstający w nich obornik także trzeba zagospodarować.


Biogazownia ma produkować energię elektryczną i ciepło, a poferment ma wracać na pola jako nawóz.


Co ma trafiać do instalacji?

To jedno z najczęściej zadawanych pytań. Wśród mieszkańców pojawiły się informacje, że biogazownia może przyjmować odpady mięsne, poubojowe, a nawet padłe zwierzęta. Mateusz Watral stanowczo temu zaprzecza.

– Technologia została przygotowana pod konkretne substraty. Podstawowym wsadem mają być wysłodki buraczane, kiszonka z kukurydzy oraz obornik koński i bydlęcy. Nie przewidujemy przetwarzania padłych zwierząt ani odpadów mięsnych – zapewnia.

Ostatecznie o tym, co będzie mogło trafiać do biogazowni, zdecydują zapisy projektu i wydanych decyzji. Mieszkańcy chcą, aby pełna lista materiałów została im przedstawiona.

– Obawiamy się przede wszystkim uciążliwości zapachowych, hałasu oraz potencjalnego wpływu inwestycji na środowisko, bezpieczeństwo i jakość życia mieszkańców. Oczekujemy rzetelnej oceny całego przedsięwzięcia, pełnej transparentności oraz uwzględnienia głosu mieszkańców. Chcemy, aby rozwój odbywał się z poszanowaniem ludzi, środowiska i charakteru naszej miejscowości – mówi Angelika Nazimek, sołtys Kamieńca.

Jedno pozwolenie, drugi wariant

w procedurze

Inwestor ma pozwolenie na budowę biogazowni rolniczej o mocy 0,5 MW. Według przekazanych przez niego informacji zostało ono wydane w marcu 2026 roku. Instalacja ma zająć około pół hektara.


Osobno rozpoczęta została procedura dotycząca rozbudowy do 1,5 MW. Większy wariant miałby objąć około 1,5 hektara z należącej do inwestora działki o powierzchni około 10 hektarów. Na tę część inwestycji nie ma jeszcze pozwolenia na budowę.


Dokumentacja rozbudowy, podobnie jak w przypadku pierwszego projektu, jest obecnie analizowana między innymi przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, Wody Polskie i inspekcję sanitarną. Jeżeli procedura zakończy się pozytywnie, inwestor będzie musiał wystąpić o kolejne pozwolenie na budowę.

– Dla instalacji o mocy 0,5 MW zakończyliśmy procedurę. Rozbudowa do 1,5 MW to osobne postępowanie. I wcale nie jest przesądzone, że uzyskamy wymagane zgody – mówi Mateusz Watral.

Jak tłumaczy, dokumenty dotyczące większej instalacji złożono między innymi ze względu na przygotowywany plan ogólny gminy. Chodziło o zachowanie potencjalnej możliwości rozbudowy w przyszłości.

– Nie wiemy jeszcze, czy ostatecznie się na nią zdecydujemy. Rozpoczęliśmy procedurę zachowawczo, aby nie zamknąć sobie tej drogi, jeśli w przyszłości pojawiłby się taki pomysł – wyjaśnia.

90 tysięcy ton i transport

W dokumentacji dotyczącej wariantu o mocy 1,5 MW pojawia się 90 tys. ton materiału rocznie. Mieszkańcy wyliczyli, że taka ilość mogłaby oznaczać około 12 ciężarówek dziennie. Pytają, którędy samochody będą dojeżdżały i czy podana w dokumentach wielkość jest jedynie górnym limitem, czy rzeczywistym planem.


Inwestor odpowiada, że 90 tys. ton to wartość uwzględniająca różne rodzaje wsadu, również mocno uwodnionego. Poszczególne materiały mają różną wydajność, dlatego sama masa w żaden sposób nie przesądza o liczbie transportów.

– Kiszonka z kukurydzy ma znacznie większy potencjał produkcji biogazu niż materiały zawierające dużo wody. Nie można automatycznie przeliczać maksymalnej ilości wpisanej w dokumentacji na codzienny ruch ciężarówek – mówi.

Według jego szacunków mniejsza instalacja, o mocy 0,5 MW, potrzebowałaby około 10 tys. ton surowca rocznie. Gdyby głównym wsadem była kiszonka z kukurydzy, wystarczyłaby uprawa na około 80 hektarach.


Część transportu odbywa się już teraz. Gospodarstwo każdego roku przewozi i wykorzystuje od 3 do 5 tys. ton obornika. Wożona jest również kukurydza, a wysłodki mogą przyjeżdżać samochodami odbierającymi wcześniej buraki cukrowe.


Mieszkańcy chcą jednak poznać konkretne liczby dla obu wariantów biogazowni: ile pojazdów ma pojawiać się w ciągu dnia, jakimi drogami będą jeździły i czy większość dostaw przypadnie na kilka tygodni w roku.


Zapach i poferment

Inwestor zapewnia, że w biogazowni fermentacja będzie przebiegała w szczelnych zbiornikach. Przyznaje jednocześnie, że zapach może pojawić się dopiero podczas stosowania pofermentu na polach.


– Nie będę twierdził, że poferment jest całkowicie bezwonny. Może być wyczuwalny podczas nawożenia, ale zależy nam, żeby jak najszybciej wprowadzić go do gleby – mówi.

Poferment ma być wywożony raz lub dwa razy w roku. Głównie po żniwach albo przed zasiewami. Zamiast rozlewania go na powierzchni, inwestor zapowiada użycie aplikatorów wprowadzających nawóz bezpośrednio do ziemi. Prace w jednym miejscu miałyby trwać dzień lub dwa.


Gospodarstwo posiada pola w dwóch gminach, dlatego nawóz nie będzie co roku stosowany w tym samym miejscu. Część pofermentu może również trafić do innych rolników.


Jak daleko od domów?

Według pomiarów przedstawianych przez mieszkańców od planowanej instalacji do Kamieńca jest około kilometra lub nieco więcej.


Mieszkańcy zwracają uwagę, że pomiędzy wsią a miejscem inwestycji są przede wszystkim otwarte pola. Nie ma zwartego pasa drzew, który mógłby stanowić osłonę. Część właścicieli nieruchomości zastanawia się również, czy sąsiedztwo biogazowni nie wpłynie na wartość domów i działek.


Mateusz Watral odpowiada, że obiekt został przesunięty dalej w głąb pól właśnie po to, aby ograniczyć jego widoczność i ewentualne oddziaływanie na zabudowę. Przekonuje, że biogazownia nie powstanie bezpośrednio przy drodze ani przy domach.


Dokładną odległość będzie można ustalić na podstawie projektu zagospodarowania terenu i map geodezyjnych.


Dlaczego dopiero teraz?

Inwestor nie zgadza się z opinią, że przedsięwzięcie przygotowywano w tajemnicy. Jak mówi, prace nad dokumentacją trwały około trzy lata.


– Nie ukrywaliśmy inwestycji. Rozmawiałem o niej również z osobami z Kamieńca i sąsiednich miejscowości – mówi Mateusz Watral.

Przyznaje jednak, że wcześniej nie odbyło się otwarte spotkanie dla całej wsi.


Okazją do takiej rozmowy ma być spotkanie zaplanowane na 14 września na godzinę 20.00. Inwestor ma przedstawić szczegóły przedsięwzięcia i odpowiedzieć na pytania dotyczące wsadu, transportu, zapachów, pofermentu oraz zabezpieczeń instalacji.


Dopiero po tym spotkaniu będzie można stwierdzić, czy przedstawione wyjaśnienia rozwieją wątpliwości mieszkańców.

fot. redakcja
Ocena 1 (1 Głosy)

Pozostałe wiadomości: