Pan Józef wyszedł z domu 3 lutego o godzinie 20. Mężczyzna cierpi na chorobę Alzheimera i ma trudności z poruszaniem się. Jego rodzina natychmiast zgłosiła zaginięcie na policję.
Poszukiwania zakończyły się sukcesem dzień później, 4 lutego, przed godziną 9 rano. Pana Józefa zauważyli Natalia Kulińska i Dariusz Gołębiowski, pracownicy Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Kołbaskowie. Jak mówią, mężczyzna szedł polem w okolicach Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), między Kołbaskowem a Smolęcinem.
Jechaliśmy od strony Kołbaskowa. Zauważyliśmy, że ktoś idzie polem - mówi pan Dariusz. - Coś nas tknęło. Zawróciliśmy. Podeszliśmy do mężczyzny. Był wyziębiony, zdezorientowany i wycieńczony. Temperatura w tym czasie wynosiła około -2, -3 stopnie Celsjusza - dodaje.
Pan Dariusz natychmiast poinformował Straż Gminną z Kołbaskowa. Funkcjonariusze wezwali karetkę i policję, a także sami udali się na miejsce. Zmarzniętemu i wyczerpanemu mężczyźnie udzielili pierwszej pomocy i ogrzali go w swoim samochodzie. Według relacji strażników, pan Józef miał spuchnięte nogi, rozbitą twarz i opuchniętą prawą rękę.
Był tak zdezorientowany, że nie potrafił podać swojego adresu. Raz twierdził, że mieszka w Kołbaskowie, innym razem w Smolęcinie - mówi Dominik Ratajczak, strażnik gminny. - To prawdziwy cud, że mężczyzna przeżył w takich warunkach. Wiem co mówię, zajmuję się poszukiwaniami ludzi. Noce są teraz mroźne. Zazwyczaj ludzie takich nie przeżywają - dodaje.
Na miejsce szybko dotarł zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł pana Józefa do szpitala przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie.
To nie pierwsza taka sytuacja w gminie Kołbaskowo. Strażnicy przypominają przypadek starszego mężczyzny z Warzymic, który trzykrotnie oddalał się od domu, a patrol musiał go odnajdować i odwozić do rodziny.
Straż gminna apeluje do rodzin, które opiekują się osobami starszymi i chorymi na demencję.
Zwracajcie uwagę na bliskich, którzy mają problemy z pamięcią. Dobrym rozwiązaniem jest zakupienie opaski lokalizacyjnej lub bransoletki z numerem telefonu i adresem. W sytuacji zaginięcia każda minuta jest na wagę złota - mówi Artur Druciarek, strażnik gminny.
Dzięki szybkiej reakcji pani Natalii i pana Dariusza oraz strażników gminnych, pana Józefa udało się odnaleźć na czas. To przypomnienie, że czujność i wzajemna troska mogą uratować życie.

