Tania, modna biżuteria może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia. Barbara Granda, powiatowy rzecznik konsumentów alarmuje - w importowanych ozdobach wykryto ogromne ilości niebezpiecznych metali ciężkich: kadmu i ołowiu. To wynik wspólnych kontroli przeprowadzonych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Inspekcję Handlową oraz Krajową Administrację Skarbową.
Podczas kontroli sprawdzono 227 partii biżuterii zatrzymanej przez Służbę Celno-Skarbową. Nieprawidłowości stwierdzono aż w 67% przypadków. Próbki trafiły do laboratoriów, gdzie poddano je badaniom.
- Wyniki są alarmujące – mówi Barbara Granda, powiatowy rzecznik konsumentów. - W jednej z broszek wykryto 400-krotne przekroczenie dopuszczalnej ilości kadmu, a w bransoletce aż 118-krotne przekroczenie zawartości ołowiu i jednocześnie 400-krotne zawartości kadmu. Naszyjnik zawierał z kolei 333 razy więcej ołowiu niż dopuszczają normy.
W wyniku działań kontrolnych nie dopuszczono do obrotu niemal 1,2 miliona sztuk biżuterii i prawie pół tony ozdób, które mogłyby zagrażać zdrowiu, a nawet życiu. Szczególnie niebezpieczne są tego typu produkty w rękach dzieci i młodzieży. Ich atrakcyjna cena i łatwa dostępność na bazarach czy w sklepach internetowych zwiększają ryzyko kontaktu z toksycznymi substancjami.
– To, co wygląda atrakcyjnie i jest dostępne za niewielką cenę, może w rzeczywistości zawierać silnie toksyczne i rakotwórcze metale ciężkie. Kadm i ołów nie mają prawa znajdować się w biżuterii w takich ilościach. Dlatego radzimy konsumentom zachować ostrożność, kupować biżuterię tylko ze sprawdzonych źródeł i unikać produktów niewiadomego pochodzenia, szczególnie w sklepach internetowych czy na bazarach. – podkreśla Barbara Granda.
Rzecznik zwraca uwagę, że skład chemiczny biżuterii może ocenić tylko wyspecjalizowane laboratorium. Konsument sam nie jest w stanie stwierdzić, czy dany produkt jest bezpieczny. Dlatego tak ważne są systematyczne kontrole oraz edukacja konsumencka.

