Wypalenie zawodowe nie zawsze widać. Można przychodzić codziennie do pracy, wykonywać swoje obowiązki i uśmiechać się do ludzi, a jednocześnie czuć, że jesteśmy strzępem człowieka.
14 września przypada Dzień Walki z Wypaleniem Zawodowym i nie ma lepszej okazji, żeby powiedzieć o tym problemie wprost.
Sam byłem ofiarą wypalenia zawodowego. Z perspektywy czasu wiem, że najtrudniejsze nie było – jak mogło się wydawać – samo zmęczenie. Najgorzej jest, kiedy człowiek przestaje czerpać satysfakcję z rzeczy, które wcześniej były dla niego bardzo ważne w życiu zawodowym. Wykonujesz swoją pracę, ale coraz bardziej przypomina ona obowiązek, który musisz odhaczyć.
I nie jest to wyłącznie indywidualny problem - spójrzmy na statystyki:
Według raportu ZUS w 2025 roku zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania odpowiadały za 34,1 mln dni absencji chorobowej u osób ubezpieczonych. To daje 14,1 proc. wszystkich dni absencji z powodu choroby własnej. Rok wcześniej było to zaledwie 30,3 mln dni.
Jeszcze bardziej związana z tematem wypalenia zawodowego związana jest kategoria Z73 — „Problemy związane z trudnościami życiowymi, w tym wypalenie się”. Jak podaje ZUS, w 2025 roku wzrost liczby zaświadczeń w tej kategorii skoczył o 32 proc., a liczby dni absencji aż o 38,8 proc. w porównaniu z 2024 rokiem.
I tutaj nalezy sie zatrzymać. To nie znaczy, że wszystkie te zwolnienia były wystawione wyłącznie z powodu wypalenia zawodowego, a tym bardziej nie należy tego tak traktować. Statystyki pokazują wyraźnie, że problemy związane z przeciążeniem, stresem i trudnościami w funkcjonowaniu coraz częściej pojawiają się w danych dotyczących niezdolności do pracy.
Co ciekawe, podobny stan rzeczy daje badanie przeprowadzone we wrześniu 2025 roku przez prof. Dominikę Maison z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W Ogólnopolskim badaniu opinii publicznej, podczas losowo-kwotowej próbie 1138 dorosłych Polaków aż 64 proc. ankietowanych deklarowało, że doświadczyło wypalenia zawodowego. Najczęściej wskazywanymi objawami były chroniczne zmęczenie i brak energii, brak motywacji oraz utrata poczucia sensu wykonywanej pracy.
Skąd takie liczby i jaka może być przyczyna?
Wypalenie może być efektem długotrwałego stresu, nadmiaru obowiązków, presji, braku odpoczynku, problemów w relacjach z przełożonymi czy poczucia, że niezależnie od tego, ile z siebie dajemy, to zawsze jest za mało.
Na to wszystko nakłada się coraz większa dostępność nas, jako pracowników - posiadanie telefonu służbowego, wiadomości 24/h, czy "wiecznie" sprawdzana z "przyzwyczajenia" skrzynka pocztowa. Formalnie kończymy pracę o ustalonej godzinie, ale głową jesteśmy w niej czesto bez przerwy. To trudna sytuacja, która rzutuje na nasze relacje w pracy, domu i ostatecznie nas samych.
Jak powiedział kiedyś mój znajomy:
I to chyba najlepsze podsumowanie problemu.
Jak sobie radzić?
Najważniejsze to uświadomić sobie skalę problemu. Nie udawać przed sobą, że wszystko się „jakoś ułoży”, zwłaszcza jeśli od miesięcy funkcjonujemy na granicy wyczerpania.
Musimy podjąć walkę od razu, zadbać o regularny odpoczynek, sen, ruch oraz postawić granicę między pracą a życiem osobistym. Jeśli problem trwa długo, warto poważnie rozważyć skorzystanie z pomocy psychologa, lekarza lub psychiatry. To nie jest oznaka słabości, ale ważny krok do przodu.
Wypalenie zawodowe może dotknąć i dotyka każdego, bez względu na stanowisko i wiek. Dbanie o własne granice nie jest równoznaczne z rezygnacją z naszych ambicji. Praca jest ważną częścią życia każdego człowieka, ale ostatecznie najważniejsze jest nasze zdrowie.
