Strona Kołbaskowo.eu używa plików cookies. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie.

  • Region
  • Wyprawka szkolna. Lepiej nie czekać do końca sierpnia

Wyprawka szkolna. Lepiej nie czekać do końca sierpnia

Wakacje trwają w najlepsze, ale w sklepach po cichu już od kilku tygodni królują zeszyty, plecaki i piórniki. Wielu rodziców przechodzi obok nich obojętnie, bo przecież „na szkołę jeszcze przyjdzie czas”. Tyle że z doświadczenia wiadomo jedno – im bliżej września, tym większe kolejki przy półkach i większy rachunek przy kasie, a wybór może być już mocno ograniczony.

Wyprawka to dziś znacznie więcej niż kilka zeszytów i komplet kredek oraz farb plakatowych. Często trzeba kupić nowy plecak, worek na buty, piórnik, bidon czy strój na WF. Dzieci rosną, a rzeczy używane przez cały rok zwyczajnie się niszczą.

Najbardziej odczuwają to wielodzietne rodziny. Przy jednym uczniu wydatki są spore, ale gdy do szkoły idzie dwójka albo trójka rodzeństwa, robi się z tego naprawdę poważna kwota. Dlatego wielu rodziców rozkłada zakupy na kilka tygodni i korzysta z letnich promocji, zamiast zostawiać wszystko na ostatni moment.


Kilka dni temu usłyszałem fragment ciekawej rozmowy w jednym ze znanych szczecińskich marketów. Nastolatka spojrzała na plecak i powiedziała do mamy:

– Mamo, to już nie jest 3 klasa. Trzeba się pokazać!

I trudno było się z nią do końca nie zgodzić. Szkoła od zawsze rządziła się swoimi prawami. Kiedyś liczył się pachnący piórnik albo kolorowy długopis. Dzisiaj modne są produkty z bohaterami popularnych seriali, gier, filmów czy świata popkultury. Nawet zwykły długopis za 1,50 zł potrafi przegrać z takim za 13 zł tylko dlatego, że jest akurat „na czasie”.


Na szczęście rodzice nie muszą już kupować podręczników do szkół podstawowych. Z pomocą od kilku lat przychodzi również rządowy program Dobry Start, czyli popularne 300+, które można przeznaczyć na szkolną wyprawkę. Ale czy to wystarcza? To zależy. Jeśli trzeba wymienić tylko podstawowe przybory, pieniądze są sporym wsparciem. Jeśli jednak dochodzi nowy plecak, strój sportowy i cała reszta, 300 zł szybko znika z naszego konta czy portfela. Dziś to raczej minimum niż kwota, która tak naprawdę pokryje wszystkie wydatki związane z wyprawką.


Jedno jest pewne. Zakupy zrobione na początku lub w połowie wakacji dają większy wybór, mniej stresu i pozwalają lepiej zaplanować domowy budżet. Ale my chyba nadal lubimy czekać do ostatniej chwili, kiedy sklepy przeżywają prawdziwe oblężenie. Tylko czy naprawdę nam się to opłaca?

fot. muzzy
Ocena 0.00 (0 Głosy)

Pozostałe wiadomości: