Ziarna zbóż, szczątki roślin, ości ryb, węgiel drzewny, przypalone jedzenie, dziegieć i ślady klejów. W „protomieście" sprzed około 7 tysięcy lat archeolog dr Marcin Dziewanowski zgromadził niezwykle cenny zbiór szczątków organicznych. Dzięki nim można zajrzeć znacznie głębiej w codzienne życie pionierów rolnictwa zamieszkujących dzisiejszą gminę Kołbaskowo.
Badania prowadzone w Przylepie pozwalają spojrzeć na funkcjonowanie pionierów rolnictwa w naszym regionie z innej perspektywy. Wcześniejsze publikacje prasowe dotyczyły przede wszystkim kamiennych narzędzi i miejsc ich produkcji. Tym razem archeolog opowiada o znacznie delikatniejszych zabytkach – pozostałościach organicznych.
– Szczątki organiczne z badań pionierów rolnictwa w „protomieście" w powiecie polickim sprzed 7 tysięcy lat stanowią największy zbiór tego typu materiałów do badań nad wykorzystaniem roślin i początkami ich uprawy w regionie szczecińskim – mówi dr Marcin Dziewanowski.
Nie tylko kamienne narzędzia
Wcześniejsze badania pozwalały przypuszczać, że mieszkańcy osady zajmowali się rolnictwem.
– Do tej pory o początkach rolnictwa w tym regionie mogliśmy wnioskować między innymi na podstawie żaren i rozcieraczy, ale nie mieliśmy bezpośrednich dowodów w postaci pozostałości uprawianych roślin – wyjaśnia Dziewanowski.
W próbkach udało się znaleźć między innymi ziarna, podstawy kłosków i łuski różnych odmian pszenicy, w tym samopszy i płaskurki, a także innego rodzaju pszenicy oplewionej. Znaleziono również jęczmień nagoziarnisty. Wśród pozostałości są także rośliny strączkowe oraz dziko rosnące: komosa, stokłosy, leszczyny, żołędzie i ostnica.
Rewolucja, która zmieniła świat
Znaleziska pokazują również skalę zmiany, jaka dokonała się wraz z pojawieniem się rolnictwa i hodowli.
– Kultura wczesnoneolityczna ceramiki wstęgowej rytej to pierwsza kultura w naszym regionie, która przyniosła „gospodarkę wytwórczą" – rolnictwo i hodowlę. Żywność nie była pozyskiwana technikami łowieckimi i zbierackimi. Dzisiaj nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką rewolucją w myśleniu było rozpoczęcie karczowania lasów, tworzenia pól i pastwisk oraz wytwarzanie roślin, kontrolowanie życia zwierząt poprzez intencjonalne tworzenie stad, które miały określone granice przez zbudowane ogrodzenia – mówi dr Marcin Dziewanowski.
– Jednostkowe ziarno i kość zwierzęca w ich kulturze i w archeologicznej ewidencji zmienia status i staje się ludzkim wytworem. Co więcej, to człowiek zaczął kontrolować i tworzyć całe otoczenie. Dzika zwierzyna przestała być celem polowań, źródłem surowca i pożywienia, a stała się zagrożeniem dla stanu posiadania. Dlatego zupełnie inne znaczenie uzyskała broń miotana, strzały, służąca do obrony zwierząt i pól przed dziką zwierzyną – dodaje archeolog.
Rolnictwo nie oznaczało jednak rezygnacji z korzystania z zasobów naturalnych. W próbkach z jam gospodarczych bardzo często znajduje się ości.
– Dzięki badaniom wiadomo jednak, że w gospodarce bardzo ważną rolę odgrywały ryby. Niewielkie gabaryty ości wskazują, że stosowane były sieci lub specjalne pułapki – mówi Dziewanowski.
Przypalone jedzenie
Cennych informacji mogą dostarczyć również fragmenty naczyń ceramicznych. Na ich powierzchniach zachowały się nagary, czyli przypalone pozostałości jedzenia.
– Naczynia ceramiczne do gotowania z wczesnego neolitu mają często chropowatą powierzchnię. W efekcie szczątki jedzenia łatwo przywierają i przypalają się. W jamach przydomowych znajduje się sporo fragmentów z przypalonymi warstwami jedzenia – wyjaśnia archeolog.
Takie pozostałości mogą pomóc ustalić, co przygotowywano w naczyniach. Badane są również tłuszcze, które wsiąkały w ich ścianki.
– Wiadomo, że w ściankach naczyń glinianych zachowują się tłuszcze, można określać, do jakich zwierząt należą, a nawet opracowano technologię pozwalającą na ich datowanie – mówi Dziewanowski.
Dlatego ważne jest odpowiednie zabezpieczenie naczyń.
– Kluczowe w takich badaniach jest zaniechanie mycia, odkrycie tych warstw organiki i ich zabezpieczenie, by zostały odsłonięte z ziemi dopiero w warunkach laboratoryjnych – dodaje.
Dziegieć, klej sprzed tysięcy lat
Wśród pozostałości znajdują się również ślady dziegciu brzozowego.
– Kultura pionierów rolnictwa przyniosła także zwyczaj intensywnej destylacji kory brzozowej w celu uzyskania smolistego kleju o właściwościach antyseptycznych. Produkt ten był wykorzystywany na wiele sposobów – mówi archeolog.
Dziegieć wykorzystywano między innymi przy oprawianiu narzędzi krzemiennych.
– Najcenniejsze, ale też wyjątkowe są znaleziska narzędzi krzemiennych, które były osadzane w oprawach z wykorzystaniem dziegciu. Dzięki zachowanym substancjom organicznym można datować C14 te narzędzia krzemienne, ale też jest szansa, że pod warstwą kleju zachowały się substancje organiczne, na przykład tłuszcze obrabianych surowców odzwierzęcych – wyjaśnia Dziewanowski.
– W zbiorach z jam bardzo licznie występują różne węgle drzewne, fragmenty przepalonych gałązek, a największy kawałek kory drzewnej ma około 5 centymetrów długości. Zachowały się również pozostałości dziegciu i białej kory brzozowej związane ze zdobieniem naczyń – mówi archeolog.
Ogromny materiał do dalszych badań
Wypełniska jam zostały w różnym stopniu przepłukane na sitach i poddane flotacji przez archeologa w terenie oraz w laboratorium botanicznym. Niektóre próbki przekazane do laboratorium ważyły nawet 25 kilogramów. Ich pełne opracowanie wymaga jednak dalszych specjalistycznych analiz.
– Niestety, zawartość dobrze zachowanych szczątków zwęglonych roślin jest niewielka i pozyskanie dobrych źródeł wymaga dużego nakładu pracy. Z kolei duże rozmiary jam powodują konieczność umiejętnego doboru warstw podlegających takim kosztownym zabiegom – mówi Dziewanowski.
Jak podkreśla, zgromadzony materiał powinien być badany z dużą rozwagą.
– Dzisiaj, przy obecnym stanie rozwoju technologii, wiemy, że jedna próbka może być wykorzystana dla różnych celów. Kluczowe jest to, jakie pytanie chcemy zadać i jakie informacje chcemy uzyskać – zaznacza archeolog.
Wyjątkowość zbioru z Przylepu
Odkryty materiał pokazuje, że stanowisko w Przylepie jest wyjątkowym źródłem wiedzy nie tylko o początkach rolnictwa, ale również o codziennym funkcjonowaniu neolitycznych gospodarstw.
– Istotne jest, że „protomiasto" w powiecie polickim nie jest tylko fenomenem z perspektywy wiedzy o najwcześniejszym etapie urbanizacji, ale olbrzymim nagromadzeniem źródeł zwyczajnych – ceramiki, skały i krzemienia – oraz organicznych: klejów, przypalonego jedzenia, roślin, drewna i roślin hodowlanych. Podstawowy etap badań polega na ich zgromadzeniu i przypisaniu do chat, jam, zagród i warstw – mówi dr Marcin Dziewanowski.
– Olbrzymi, nieopracowany zbiór szczątków organicznych otwiera szansę dla poznania detali, mikrohistorii o funkcjonowaniu monumentalnych gospodarstw pionierów rolnictwa z 51. wieku przed Chrystusem – podsumowuje archeolog.
