Piznal, od lat dokumentujący Międzyodrze i jego przyrodę, zamieścił obszerny wpis, w którym punkt po punkcie odpowiada na najczęściej powtarzane mity. Każdą tezę popiera zdjęciami i faktami. W jego ocenie, to nie park stanowi zagrożenie, ale brak działania i dalsza degradacja tych terenów. – Hejt na Park Narodowy Doliny Dolnej Odry nie ma nic wspólnego z faktami. To gra polityczna i interesy wąskich grup. Tymczasem park to ogromna szansa – na ocalenie unikalnej przyrody, na rozwój regionu i na to, by Międzyodrze nie zniknęło w morzu trzcin i zaniedbań. Poniżej przytaczamy wybrane punkty z wpisu fotografa.
Piznal, od lat dokumentujący Międzyodrze i jego przyrodę, zamieścił obszerny wpis, w którym punkt po punkcie odpowiada na najczęściej powtarzane mity. Każdą tezę popiera zdjęciami i faktami. W jego ocenie, to nie park stanowi zagrożenie, ale brak działania i dalsza degradacja tych terenów. – Hejt na Park Narodowy Doliny Dolnej Odry nie ma nic wspólnego z faktami. To gra polityczna i interesy wąskich grup. Tymczasem park to ogromna szansa – na ocalenie unikalnej przyrody, na rozwój regionu i na to, by Międzyodrze nie zniknęło w morzu trzcin i zaniedbań.
„Natura sama sobie poradzi” – NIEPRAWDA
Międzyodrze nie wróci już do stanu pierwotnego sprzed XIX wieku, gdy było dziką deltą Odry pełną starorzeczy, rozlewisk i torfowisk. (…) Na początku XX wieku dokonano jednak ogromnej regulacji Odry. Powstała Regalica, system śluz i kanałów, a teren został obwałowany i przekształcony pod rolnictwo. Od tamtej pory naturalny mechanizm samooczyszczania przestał działać – kanały mogą się oczyszczać tylko dzięki przepływowi wody między śluzami. A że od lat urządzenia hydrotechniczne są zaniedbane i nie konserwowane – woda stoi, kanały zarastają i Międzyodrze stopniowo lądowieje – tłumaczy Piznal.
Jak zaznacza, dziś mamy jeszcze mozaikę siedlisk, bardzo cenną przyrodniczo. Ale bez odpowiedniej ochrony ta mozaika zanika, a w jej miejsce wchodzą trzcinowiska. To nie natura zawodzi – to efekt ludzkiej ingerencji i wieloletnich zaniedbań.
„Park zablokuje żeglugę na Odrze” – BZDURY
To kłamstwo powtarzane najczęściej – uważa fotograf. - Fakty są proste: ani park, ani jego otulina nie obejmują Odry jako szlaku żeglugowego. Granice parku zostały opisane w projekcie ustawy na podstawie współrzędnych geodezyjnych. Jeżeli któryś z polityków twierdzi inaczej, to znaczy, że nie zajrzał do ustawy – albo kłamie wprost.
Odra na wysokości Międzyodrza została wyprostowana i uregulowana już sto lat temu przez Niemców. Dziś ma najwyższą klasę żeglowności i nie wymaga żadnych dodatkowych prac. Powołanie parku niczego w tym zakresie nie zmienia.
„Park zablokuje port w Świnoujściu” – ABSURD
Świnoujście leży blisko 100 km od Międzyodrza. Nie ma żadnego związku z planowanym parkiem. Co więcej, dużo bliżej portu znajduje się Woliński Park Narodowy i jego otulina, a mimo to port funkcjonuje normalnie – napisał autor. - Mówienie o blokadzie portu w Świnoujściu to absurd i propaganda, mająca wywołać strach u osób, które nie znają geografii regionu.
„Droga Gryfino–Mescherin będzie zamknięta” – BZDURA
Droga wojewódzka nr 120 przecina Międzyodrze w połowie. Ten obszar jest wyłączony z granic parku oraz jego otuliny – zarówno w pierwszym etapie (bez Gryfina), jak i w docelowym – czytamy.
Co więcej, planowane jest podniesienie drogi i zbudowanie przepustów. Dzięki temu poprawi się przepływ wody i zniknie problem podtopień. To będzie lepiej, nie gorzej – tłumaczy Piznal.
„Wystarczy park krajobrazowy” – NIEPRAWDA
Dziś Międzyodrzem zarządza kilkanaście różnych instytucji. Efekt? Chaos, brak odpowiedzialności i marnowanie środków – uważa autor. Jako przykład podaje plac zabaw przy moście w Gryfinie, który przez lata nikt nie sprzątał, bo... nikt nie miał do tego kompetencji. – Tak wygląda „ochrona krajobrazowa” w praktyce. Park narodowy to jedno zarządzanie, spójny plan i realna odpowiedzialność - czytamy.
„Nie było konsultacji społecznych” – BZDETY
Jak wyjaśnia fotograf, konsultacje trwały prawie dwa lata. Powołano zespół z udziałem naukowców, gmin, wędkarzy, społeczników.
Gminy Widuchowa i Kołbaskowo organizowały spotkania i aktywnie uczestniczyły w dyskusjach. Gryfino również miało swoich przedstawicieli, ale nie wykorzystało tej szansy – zamiast merytorycznej rozmowy, padały absurdalne zarzuty np. że w parku narodowym „nie będzie można chodzić na spacer”. Zarzuty o brak konsultacji to dziś czysta polityczna gra – fakty są inne: rozmowy były długie i szerokie, a dokumenty są dostępne publicznie – napisał autor.
„Wędkarze i rybacy stracą swoje prawa” – NIEPRAWDA
To kolejna manipulacja – uważa Piznal. Dodaje, że wędkarze i rybacy uczestniczyli w rozmowach i wypracowali wspólnie zasady funkcjonowania w przyszłym parku narodowym.
Efektem tego jest list intencyjny i konkretne zapisy w projekcie ustawy. Prawda jest taka, że Międzyodrze dziś lądowieje, a brak przepływu wody sprawia, że jakość wody jest coraz gorsza – także dla ryb. To właśnie przywrócenie przepływów i odtworzenie urządzeń wodnych poprawi warunki życia ryb, a więc również sytuację wędkarzy - podkreśla.
Na ratunek Międzyodrzu
Piotr Piznal nie ukrywa emocji. Jego zdaniem, to ostatni moment, by uratować to, co najcenniejsze. – Park narodowy to nie zakaz – to ochrona, edukacja, rozwój. To wspólna inwestycja w przyszłość przyrody i regionu.
Choć przytoczyliśmy tylko część z poruszonych przez niego argumentów, wpis Piznala to jedno z najbardziej kompleksowych i merytorycznych głosów w debacie publicznej o przyszłości Doliny Dolnej Odry.
To nie jest zamach na wolność. To ratunek dla Międzyodrza – podsumowuje.

