Mieszkańcy Przecławia i Warzymic alarmują o coraz częstszych przypadkach niebezpiecznej jazdy na hulajnogach elektrycznych. - Czy rodzice mają świadomość, w jaki sposób ich dzieci korzystają z tych pojazdów i jakie zagrożenie stwarzają dla pieszych oraz innych uczestników ruchu? - pytają.
Jak relacjonują mieszkańcy, niemal każdego popołudnia po ulicach, chodnikach i ścieżkach rowerowych poruszają się grupy liczące od pięciu do dziesięciu osób. Młodzi użytkownicy często rozwijają duże prędkości, wykonują ryzykowne manewry, próbują jeździć na jednym kole, slalomem omijają pieszych, a niekiedy na jednej hulajnodze jadą dwie osoby.
- Codziennie spaceruję z wnukami i naprawdę zaczynam się bać. Oni pojawiają się nagle, bezgłośnie. Wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do nieszczęścia - mówi pani Anna z Warzymic.
Podobnych sygnałów jest coraz więcej.
- Popisują się. Pędzą chodnikami, ścieżkami rowerowymi, często w grupach. Nie zwracają uwagi na pieszych. Kiedy zwróciłem im uwagę, tylko się zaśmiali i pojechali dalej. Czują się bezkarni - opowiada pan Marek z Przecławia.
Mieszkańcy podkreślają, że problem dotyczy głównie bardzo młodych osób.
- Najbardziej dziwi mnie, że rodzice kupują takie pojazdy 12- czy 14-latkom. To nie jest zabawka. Takie hulajnogi ważą kilkadziesiąt kilogramów i potrafią osiągać naprawdę duże prędkości. W razie zderzenia z pieszym skutki mogą być tragiczne. Młodzi nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, jakie może mieć taki wypadek. Ale przecież decyzję o zakupie podejmują dorośli. Co trzeba mieć w głowie, żeby kupić dziecku hulajnogę elektryczną? - pyta pani Anna.
- Często ich widzę. Na chwilę jadąc autem zrównuję się z nimi i patrzę z jaką jadą prędkością. Ostatnio na wysokości Lidla było 42 km/h. A na drodze do obwodnicy jechali ścieżką z prędkością ponad 55 km/h. To chore - mówi pan Marek. - Jak to możliwe, że pojazdy, które mają silniki, nie są zarejestrowane i ubezpieczone. Przepisy nie nadążają.
Coraz częściej pojawiają się również głosy, że potrzebne są częstsze kontrole policji.
- Chodzi o bezpieczeństwo. Jeśli nikt nie będzie reagował, młodzi ludzie będą czuli się całkowicie bezkarni - dodaje mieszkaniec Przecławia.
Problem nie dotyczy tylko naszej gminy, ale całego kraju.
- Traktujemy użytkowników hulajnóg elektrycznych jako pełnoprawnych uczestników ruchu drogowego, rygorystycznie egzekwujemy przepisy i systematycznie prowadzimy akcje kontrolne - mówią mundurowi.
- Funkcjonariusze dodają, że zwracają szczególną uwagę na przekraczanie prędkości, jazdę po chodnikach oraz nielegalne modyfikacje ograniczników.
W ostatni weekend warszawska policja skontrolowała 325 użytkowników hulajnóg, rowerów i innych urządzeń elektrycznych. Funkcjonariusze wystawili 74 mandaty na ponad 30 tys. zł.
Przepisy jasno określają, kto i w jaki sposób może korzystać z hulajnóg elektrycznych. Na drodze publicznej mogą poruszać się nimi osoby, które ukończyły 13 lat. Młodzież do 18. roku życia musi posiadać kartę rowerową lub odpowiednie uprawnienia. Podstawowym miejscem poruszania się hulajnogą jest droga dla rowerów. Jeśli jej nie ma, można korzystać z jezdni, ale tylko tam, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Jazda po chodniku jest dopuszczalna jedynie wyjątkowo i wyłącznie z prędkością zbliżoną do pieszego, przy zachowaniu bezwzględnego pierwszeństwa dla pieszych. Przepisy zabraniają również przewożenia pasażerów, korzystania z telefonu trzymanego w ręku podczas jazdy oraz kierowania hulajnogą pod wpływem alkoholu.
Od czerwca 2026 roku obowiązują także nowe przepisy dotyczące najmłodszych użytkowników. Osoby poniżej 16. roku życia mają obowiązek jazdy w kasku ochronnym. Jeśli dziecko nie ma kasku, mandat w wysokości 100 zł może zostać nałożony na rodzica lub opiekuna.

